Zarejestruj się
Hasło zostanie wysłane na twojego e-maila.

Frekwencja na biegach z przeszkodami w Polsce dalej rośnie, ale już nie tak dynamicznie jak wcześniej. Było też kilka spektakularnych porażek, z nieudanym wejściem biegu Tough Mudder na czele. Czy to oznacza, że rynek właśnie dotarł do ściany? Czy w 2020 frekwencja na biegach spadnie? Oto zapytaliśmy organizatorów biegów.

Rok 2019 przyniósł dalszy wzrost liczby uczestników biegów z przeszkodami w Polsce, wynika z naszych redakcyjnych statystyk. Jednak, o ile frekwencja w biegach dla najmłodszych (i młodzieży) wciąż dynamicznie rosła, to już wzrost liczby dorosłych uczestników był umiarkowany i dużo niższy niż w latach ubiegłych.

Kończący się rok 2019 przyniósł też kilka spektakularnych porażek w postaci odwołanych biegów przeszkodowych. Największą było nieudane wejście do Polski światowego giganta – biegu Tough Mudder, który pomimo zapewnień organizatorów, prawdopodobnie nie pojawi się też w 2020 roku. Sporym echem odbiło się też odwołanie dwóch biegów Adrenaline Rush (w tym jednego biegu ligowego). Z wstępnie planowanego czwartego biegu zrezygnował Barbarian Race. Ponadto zostały odwołane lub nie odbyły się biegi: Raptor Run, Bieg Twardego, Fisherman’s Friend StrongmanRun Poland, październikowy Human Machine, Igrzyska Husarii, Eliminator OCR w Krakowie, Bieg Twardziela, Village Race, Leśne Games Warmia, R.AMBO Race Challenge, czy Masakrator w Kielcach.

Czy to oznacza, że właśnie zakończył się okres szybkiego wzrostu rynku biegów z przeszkodami w Polsce? Czy rynek ten dotarł do ściany? Jaki był mijający rok 2019 i jaki będzie rok 2020? Czy pojawią się nowe biegi z przeszkodami? A może nastąpią jakieś przetasowania i małe biegi zyskają kosztem dużych lub odwrotnie?

O to wszystko zapytaliśmy ludzi z Runmageddonu, Spartan Race, Hunt Run, Masakrator, Runaway, Barbarian Race, organizatorów Bieguna i Biegu Morskiego Komandosa, a także Jacka Kozickiego, szefa Stowarzyszenia OCR Polska. Poniżej zamieszczamy ich pełne wypowiedzi (kolejność jest przypadkowa, wypowiedzi bez redakcyjnych skrótów).

Jaro Bieniecki (Runmageddon):

Rynek biegów przeszkodowych nadal się rozwija. W 2019 przy mniejszej liczbie eventów polskich odnieśliśmy wzrost liczby dorosłych-startujących. W naszym przekonaniu biegi przeszkodowe nie tracą na popularności, ich dynamiczny rozwój z lat poprzednich trochę się unormował, ale nadal utrzymuje wysoki poziom.

Biegi OCR dostarczają takich emocji, wyzwań i wrażeń, które trudno byłoby zastąpić, czymś innym. Ta dziedzina sportu bazuje na trzech ważnych społecznie trendach. Po pierwsze – byciu fit, czyli zrozumieniu i dążeniu do tego, by być aktywnym fizycznie dla własnego dobra i zdrowia. Runmageddon pokazuje ludziom, że bycie fit może być ciekawe, pełne przygód i nowych wyzwań.

Po drugie, ludzie chcą robić ciekawe rzeczy, uprawiać wciągające sporty, które dostarczają nie tylko endorfin, ale także wrażeń, gdzie spotkać mogą ludzi, którzy podzielają ich pasję. W dobie mediów społecznościowych, internetu chcą też dzielić się swoim uczestnictwem z innymi. Pokazywać swoje przemiany, osiągnięcia, zarażać znajomych i nieznajomych do aktywności, pokonywania tych ekstremalnych sportów.

Trzeci trend to głód wyzwań, odmiennych niż praca zawodowa, życie codzienne oraz potrzeba bodźców innych od tych, które mamy w pracy, w życiu rodzinnym. Ludzie potrzebują wyzwań, a Runmageddon im takie daje. Pokonanie biegu z przeszkodami to wyzwanie zarówno mentalne jak i fizyczne, które stymuluje całego człowieka, wywołuje endorfiny i daje poczucie satysfakcji.

Przygotowanie biegu z przeszkodami to bardzo kosztowne działanie, stąd pewnie niektórzy mniejsi organizatorzy odwołali tegoroczne biegi. Trzeba wiedzieć, że organizacja tego typu rozrywki sportowej jest bardzo wymagająca: potrzeba do tego zespołu, odpowiedniej infrastruktury, standardów i zasad. To co najważniejsze to dbałość o bezpieczeństwo. Często zdarza się, że mniejszym organizatorom jest ciężko zrobić więcej eventów, bo może się to odbić albo na rentowności wydarzenia, czyli firma będzie stratna lub na po prostu jego bezpieczeństwie: trasie, przeszkodach.

Runmageddon w 2020 chce wyjść naprzeciw oczekiwaniom Runmageddończyków i wprowadzić zmiany regulaminowe, o których często wspominają w swoich wypowiedziach lub ankietach. Bardzo istotne dla marki Runmageddon jest dbałość o startujących i ich satysfakcję, bo w końcu, to oni tworzą społeczność, która buduje siłę biegów ocr.

Mariusz Ziach (Masakrator):

Wydaje się, że mamy do czynienia ze stabilizacją. Z jednej strony, coraz więcej imprez pojawia się w kalendarzu OCR – więc frekwencja „rozkłada się” na wiele biegów – a z drugiej, bieganie z przeszkodami raczej nigdy nie będzie tak popularne, jak „zwykłe” biegnie i po okresie zachłyśnięcia się novum, być może okres szybkiego rozwoju i wzrostu frekwencji mamy już za sobą.

Masakrator miał się dobrze w 2019 roku. Impreza w Kielcach została odwołana, ale nie z powodu braku zainteresowania. Jak na niedużą, niskobudżetową imprezę, to frekwencja na Masakratorach w Dąbrowie Górniczej, Rybniku, Bobrownikach i Kaletach oscylująca między 300 a 400 startujących, wydaje się przyzwoita, zwłaszcza, że ma tendencje wzrostową. Szczególnie dotyczy to zawodów dla dzieci – przyzwoite pakiety startowe i konkretnie przygotowana trasa (Damian Zbroszczyk & Donata Chmielorz) sprawia, że na starcie mamy ponad 100 kidsów.

Myślę, że problem braku rozwoju, to nie kwestia wielkości biegu. Zresztą rozwój nie mierzy się tylko frekwencją. Ludzie są wybredni, bo mają duży wybór. Nie wystarczą już efektowne przeszkody, a zniechęcać może za wysoka cena. To co kiedyś wydawało się drobiazgiem (np. niemiła obsługa w biurze zawodów), teraz sprawia, że ktoś obraża się na bieg.

Fabian Sowiński (Spartan Race Poland) o rynku:

Wbrew pozorom rynek nie jest łatwy i na organizatorów czeka wiele – nomen omen – przeszkód. O tym czy event się odbędzie decyduje wiele czynników: partnerzy, zezwolenia, pracownicy czy przepływy finansowe.

Niektórym wydaje się, że organizacja wydarzenia jest sprawą łatwą, co skutkuje wysypem mniejszych, lokalnych biegów. Z jednej strony, są one dostępne w wielu lokalizacjach w kraju, więc uczestnik nie musi jeździć daleko by wziąć udział. Z drugiej – są to często wydarzenia jednorazowe, które nawet jeśli zabierają największym graczom frekwencję to chwilowo.

Czas dużych wzrostów zapewne minął, ale rynek uważamy za nadal rozwojowy. Przewidujemy, że na rynku zostają najsilniejsi, którzy do rozwoju podchodzą racjonalnie.

Fabian Sowiński (Spartan Race Poland) o sezonie 2019 i planach na 2020:

Z perspektywy Spartan rok 2019 był udanym sezonem. W zależności od wydarzenia utrzymaliśmy lub zwiększyliśmy liczbę zapisów – na przykład, jeśli chodzi o Sprint czy Kids w Białce Tatrzańskiej. Zrobiliśmy dwa dobrze odebrane przez uczestników eventy, co potwierdziły ankiety pobiegowe.

Jako globalna marka, a jednocześnie oddział składający się z 5 rynków w regionie CEU jesteśmy spokojni o rozwój, bo możemy przesuwać czasowo ciężar działalności na inne kraje. Z tego powodu przewidujemy też dalszy wzrost. Oferujemy naszym uczestnikom dobre biegi, a zawodnikom standaryzację – łącznie z możliwością zdobywania kwalifikacji na Mistrzostwa Europy czy Mistrzostwa Świata. W następnym sezonie wprowadzamy także nową formułę – „Mountain Series” i naprawdę nie możemy się doczekać przyszłego roku.

Grzegorz Szczechla (Barbarian Race):

Bardzo możliwe że szybki okres wzrostu uczestników się zakończył , ale myślę że będzie się stabilizował. Rok 2019 był dla nad dobry, każda z edycji miała większą frekwencje niż w roku 2018. Myślę, że zdecydowanie ciężej będzie wystartować nowym biegom, większa konkurencja, świadomość uczestników, że bieg może być odwołany.

Adam Sułowski (Hunt Run):

Zdecydowanie skończyły się szybkie wzrosty. Nie jest już tak, że organizuje się bieg i uczestnicy sami się zapisują, w sumie nigdy tak nie było.

Mimo, że pozornie pojawiła się pewna bariera to jest jeszcze wiele do zrealizowania. My widzimy, że ten “rynek” można tworzyć i budować dalej. Do nas wciąż przyjeżdża dużo osób, które nigdy nie startowały w żadnym innym biegu.

Z tego co obserwujemy to wielu uczestników znudziło sie biegami z przeszkodami, a twardo startujący zawodnicy trochę się wypalili lub przegrzali. Podobny trend obserwowałem w Polsce w przypadku triathlonu. Ja się bardzo cieszę, bo widzę że my faktycznie spełniamy swoją misję. Wielu naszych uczestników przeniosło się do triathlonu i biegów ultra. Każdy szuka swoich wyzwań i o to chodziło mi osobiście.

Wiem, że Hunt Run wygląda na imprezę komercyjną, ale tworzymy ją z myślą o uczestnikach. Od dwóch lat robimy przy biegu imprezy muzyczne. Ostatnia impreza pokazała, że to dobry kierunek. Trzeba się cały czas rozwijać i wychodzić naprzeciw oczekiwaniom osobom startującym.

Myślę, że w 2020 będzie mniej imprez. Zyskiwać mogą lokalne imprezy, które się przebiją jeśli będą mieć jakość i kogoś z pasją nienastawionego na zyski. Ogólna frekwencja spadnie. Z dużych biegów odpłyną uczestnicy, którym parę startów w klasycznej formie wystarczyło. Patrzę na to wszystko realistycznie niż pesymistycznie.

Krzysztof Zmysłowski (Runaway):

1. To jeszcze nie koniec szybkiego rozwoju biegów przeszkodowych w Polsce. Przede wszystkim dlatego, że sport ten wciąż jest jeszcze mało znany. Chwilowo wzrost się zatrzymał. Musimy cały czas, wspólnie z innymi organizatorami biegów przeszkodowych, reklamować tę dyscyplinę, by zaszczepić ten sport wśród ludzi.

2. Czy rynek dotarł do ściany? Absolutnie nie. Uważam, że cały czas jest duża szansa na rozwój.

3. Rok 2019 dla nas to kolejny wzrost uczestników w naszych biegach, zarówno jeżeli chodzi o dorosłych, jak i dzieci.

4. W 2020 rynek biegów przeszkodowych będzie dalej się rozwijał. Organizatorzy postawią sobie poprzeczkę wyżej, co pozytywnie wpłynie na atmosferę zawodów, zadowolenie zawodników, a w konsekwencji na frekwencję.

5. Z tego co wiemy, mają pojawić się nowi organizatorzy biegów przeszkodowych z swoimi eventami, jakimi to za wcześnie o tym mówić. 6. Moim zdaniem migracja już w tym roku nastąpiła, ale w oba kierunki. Biegacze cały czas wybierają i zmieniają biegi, w których chcą startować. To oni decydują co im przypadnie do gustu i w jakich eventach będą brać udział w nadchodzącym sezonie.

Karolina Rogińska (Biegun, Bieg Morskiego Komandosa):

Jako organizatorzy w roku 2019 nie odczuliśmy aby rynek dotarł do ściany. Organizując w tym roku 3 edycje BIEGUNA OCR, BIEGU MORSKIEGO KOMANDOSA, ME OCR w Gdyni wraz z OCR POLSKA możemy jedynie stwierdzić, że uczestnicy stają się bardziej świadomi swoich planów i udziału w danej imprezie. Nowi gracze pojawiali się, pojawiają i pojawiać się będą, jest to naturalna kolej rzeczy. Zasada jest prosta, rynek jest tak chłonny, że każdy znajdzie swój kawałek poletka. Do tego warto dodać, iż współpraca z zagranicznymi graczami bardzo często poszerza horyzonty i pozwala na rozpoznawalność marki nawet zagranicą.

Jacek Kozicki (OCR Polska):

Okres szybkiego wzrostu zapewne się już skończył, ale wzrost w mniejszej skali w dalszym ciągu będzie miał miejsce. Należy wziąć pod uwagę, że biegi przeszkodowe nie są już nowością na polskim rynku. Natomiast z uwagi na swoją specyfikę: stopień trudności, lokalizacje, cenę, są sportem mniej dostępnym dla osób bardzo młodych. W związku z czym stosunkowo późno debiutanci wchodzą na rynek biegów przeszkodowych.

Osobiście nie będę silił się na zgadywanie przyszłości. Nawet wejście ewentualnego nowego gracza na polski rynek nie zmieni drastycznie obecnego układu sił, co najwyżej go nieco uatrakcyjni, co zawsze przynosi korzyści dla klienta, jakim jest uczestnik biegu. Rynek jest dosyć stabilny i liczę na to, że organizatorzy na tej bazie będą cały czas poprawiać jakość swoich biegów. Jak w innych biznesach więksi gracze są w stanie zaoferować więcej, mniejsi mniej. Uwidacznia się to na cenie startu, ilości i stopnia przygotowania przeszkód, organizacji miasteczka imprezy oraz dodatkowych atrakcji, które są wartością dodaną każdej imprezy. W związku z powyższym nie przewiduję migracji biegaczy z większych biegów do mniejszych lub na odwrót, a raczej podejmowanie świadomych wyborów podyktowanych możliwościami i preferencjami uczestników.

Redakcyjne podsumowanie:

Z wypowiedzi organizatorów w większości przebija się zadowolenie z sezonu 2019 i wiara w dalszy wzrost frekwencji na biegach. Aczkolwiek zdają oni sobie sprawy, że okres szybkiego skoku liczby uczestników już się skończył. Traktuję to jako “urzędowy optymizm”, i pewnie będąc na ich miejscu mówiłbym to samo. Obserwując ten rynek trudno jednak nie zauważyć, że na początku roku apetyty odnośnie frekwencji były zdecydowanie większe (np. Runmageddon prognozował wzrost liczby dorosłych uczestników o 12 proc., a skończyło się na około 2 proc.), a jednocześnie bardzo mocno wzrosły wymagania biegaczy i już nie da się sprzedać każdego biegu.

Rynek biegów z przeszkodami w Polsce będzie dalej się rozwijał, ale będzie to przede wszystkim rozwój jakościowy, a nie ilościowy. Kto nie zadba o jakość na każdym etapie organizowania biegowego eventu, kto będzie ignorował głosy uczestników i nie zbuduje emocjonalnej więzi z nimi, ten nie tylko zaprzepaści szansę na rozwój, ale za jakiś czas po prostu zniknie z tego rynku.

Fot. organizatorzy biegów, pexels

2 komentarze

  1. Maciej

    Podsumowanie redakcyjne jest zgodne z moją oceną, jako biegacza. Mam wrażenie, że wiele biegów upodobniło się do siebie, przez stawianie “instalacji gimnastycznych”, zamiast dbać o jakość w postaci doboru terenu z przeszkodami terenowymi… Dlatego osobiście skierowałem swoją uwagę w kierunku imprez organizowanych przez np jednostki specjalne, gdzie jest mniejsze zamieszanie, wzorowa organizacja, jasne kryteria i prawdziwa przygoda 🙂

    Odpowiedz
  2. Dariusz

    Mi się wydaję że kończy sie taki bumm na duze masowe biegi Ocr bo nie da sie ukryc ale to juz sie robi masowka tak jak np runmageddon bo niedosyc ze coraz drozsze pakiety to jeszcze wymyslaja jakies wycieczki na wakacje z runmageddonem hehe to jest biuro podrozy czy bieg z przeszkodami!? Maja tego global to teraz jeszcze chca Czechy i pomalu robi sie z tego Spartan dobrze ze zrobili pakiet bez koszulki bo to taki troche uklon do uczestników przynajmniej mniejsze ceny beda ale nadal zostaje kwestia organizacji albo inaczej mowiac podejscia do uczestnika czyli klienta takiego biegu bo tak jak juz tutaj bylo pisane dzisiaj mozna przebierac w biegach i cos sobie innego wybrać a nie tak jak na runmageddonie pod Poznaniem jeden Pan z obslugi mial sapy ze dzwonek sie zawinol i mial wielki problem zeby isc po drabine i go poprawic i jeszcze odszczekiwal sie ze to uczestnik musi wejsc i go odwinac. Bardzo fajnie pokazal sie Polski uciekinier w tym roku i na ogromny plus zasluguje cale jego zaplecze co w trakcie biegu bylo widac i zaraz po nim np takimi szczegółami jak banany do woli jablka arbuzy czy woda takie male rzeczy ale to buduje. Ale tez jest Ale hehe z tym medalem z dwóch polowek to wiadomo ze bylo to zrobione dla kasy bo jezeli pocisnoles jeden bieg no to troche tak glupio zostac z polowka wiadomo ze calosc duzo lepsza. Tak samo z przeszkodami haha praktycznie na jedno kopyto juz w tych biegach multi ringi malpie gaje a jeden bieg sciaga pomysly od drugiego tylko cos tam zmieniajac. Mysle ze duza szanse maja male biegi lokalne gdzie jest jeszcze ta atmosfera a nie komercja a zwykly Kowalski moze sie poczuc wyjatkowo ☺

    Odpowiedz

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany