Jestem już po swoim debiucie w zawodach Hyrox. Jako miejsce do debiutu wybrałem malowniczą Barcelonę, żeby przy okazji złapać jeszcze trochę ciepłych i słonecznych dni. Jak mi poszło? Zaraz Wam powiem.
Zanim jednak to zrobię, najpierw kilka słów o mnie, żebyście mieli odpowiedni punkt odniesienia. Mam 35 lat i 190 cm wzrostu. Aktywny fizycznie jestem od jakiś 18 lat. To właśnie te 18 lat temu postanowiłem, że wezmę się za siebie i w imię zaimponowania dziewczynie zapisałem się na siłownię.
To co wtedy nazywaliśmy “chodzeniem na siłkę” to były typowe ćwiczenia kulturystyczne. Tak ćwiczyłem jakieś 9 lat. Później, wraz z rozwojem i postępem branży fitness, powstawaniem nowych klubów, coraz bardziej szedłem w kierunku sportów wytrzymałościowych. Początkowo były to treningi HIIT, pumpy itp. Od czasu do czasu dorzuciłem jakiś bieg uliczny – maksymalnie 10 km.
Od ponad 10 lat jestem przedsiębiorcą i prowadzę kilka spółek. Praca wymusza więc określony harmonogram dnia, ale wciąż sport jest jego ważnym elementem. Lubię wyzwania. Stawiam sobie różne cele i różne kierunki sportowo obieram. Na moim wieszaku z medalami wisi w tym momencie kilkadziesiąt medali z różnych imprez sportowych.
Jedna z większych zajawek były biegi przeszkodowe (OCR). W głównej mierze był to Runmageddon, z którym byłem od początku jego powstania, czyli od 2014 roku. Mam na swoim koncie sporo startów w biegach OCR w Polsce i za granicą. W jednym roku udało mi się nawet ukończyć 16 biegów przeszkodowych, co uważam za duże osiągnięcie.

Fot. Zimowy Runmageddon Ełk 2018 (archiwum prywatne autora)
Jeżeli chodzi o najświeższe pasje to od 5 lat trenuje CrossFit. Mamy świetną grupę i 3-4x w tygodniu rozwijamy się w wielu płaszczyznach. Od treningów siłowych przez wydolnościowe. Klasyczny CrossFit. Jednocześnie zacząłem więcej biegać. W 2023 roku złamałem 2 godz. w Półmaratonie Praskim i ukończyłem Maraton Warszawski z czasem 4 godz. i 34 min. Dla osób które biegają, nie są to owszem wielkie rzeczy, ale staram się Wam pokazać moją perspektywę i moje osobiste odczucia z tym związane.
Skoro już trochę o mnie wiecie to przejdźmy do Hyroxa w Barcelonie. Dla stałych bywalców tej strony myślę, że nie trzeba mocno się rozpisywać czym w ogóle są te zawody. Dla tych, którzy jednak ich nie kojarzą powiem, że Hyrox to połączenie biegania i ćwiczeń crossfitowych (zobacz: HYROX: Co to jest? Ile kosztuje? Gdzie wystartować?). Łącznie jest do wykonania 8 stacji treningowych, które poprzedza bieg na dystansie 1 km. Zawody odbywają się w wielu zakątkach świata i są organizowane z dużym rozmachem. Nowy Jork, Miami, Dubaj, Monachium, Lizbona, Malaga, Hongkong, Barcelona.. i wiele innych. Jeżeli chodzi o konkrety to wygląda to tak:
- 1 km biegu
- 1000 m SKIERG
- 1 km biegu
- 200 m SLED-PUSH
- 1 km biegu
- 200 m SLED-PULL
- 1 km biegu
- 1000 ROWING
- 1 km biegu
- 80 m BURPEE BROAD JUMP
- 1 km biegu
- FARMERS CARRY
- 1 km biegu
- 200 m SANDBAG LUNGES
- 1 km biegu
- 100 WALLBALL SHOTS
Brzmi to ciekawie, ale nie jakoś wybitnie trudno. Zwłaszcza dla osób które trenują CrossFit. Też tak myślałem. Typowałem swoje mocne i słabe strony i.. jak było?
Przejdźmy zatem po kolei.
ROZGRZEWKA
Każdy zawodnik ma możliwość skorzystania ze strefy rozgrzewkowej w dowolnym momencie. Jest tam dostępny cały sprzęt, który później spotyka na zawodach. Do tego pełna lodówka Red Bulli i wody. Przeszedłem przez wszystkie maszyny tempem w miarę mocnym, ale krótki dystansem. Dla przykładu na maszynach typu skierg i row – po około 250 m.
Było to dobre przygotowanie do tego co zaraz miało mnie czekać!

Fot. Hyrox Barcelona (archiwum prywatne autora)
START ZAWODÓW HYROX W BARCELONIE
Muszę przyznać, że oprawa startowa jest naprawdę mocna. Przez 10 minut, będąc w strefie startowej dostajemy komunikaty motywacyjne, które dodatkowo budują napięcie i atmosferę oczekiwania.
10, 9.. 3, 2, 1 i zaczynamy!
PIERWSZY KILOMETR BIEGU (1 z 8 km)
Moja strategia na pierwszy kilometr biegania zakładała mocne podciągnięcie czasu z racji tego, że jestem jeszcze świeży i wypoczęty. Nie jestem jakimś wybitnym biegaczem, półmaraton zrobiłem w tempie 5:15, ale udało mi się zejść do 4:34/km. Jest ok! Dużym plusem lokalizacji jest jest to, że do pokonania mamy pełne 2 okrążania hali. Byłem już jako widz w kilku innych lokalizacjach (m.in w Kolonii, Monachium, Manchesterze i Warszawie) i czasem z racji wielkości, czy też ułożenia hali, trzeba było biec np. 3 i pół okrążenia.
SKIERG (1000 m)
Wbiegam na pierwszą stację. Czuje się dobrze, bo pomimo, że biegłem szybko, to był tylko kilometr, więc mam nadzieje na mocne rozpoczęcie! Jestem z siebie dumny, bo wbiegam do strefy mniej więcej jako 5. zawodnik. Dobiegam do stacji, sędzia wskazuje mi moja maszynę i zaczynamy. Udaje mi się utrzymać dobre tempo, bo około 1:50 min na 500m. Jest mocno, ale daje radę. Przy około 700 metrach poczułem już górne partie ciała, ale wiem że to tylko chwila.
Po kilku minutach – skończyłem, możemy lecieć dalej!
DRUGI KILOMENTR BIEGU (2 z 8 km)
Już po pierwszej konkurencji wiem, że tempo z pierwszego kilometra biegu jest nie do utrzymania. Zakładam sobie jednak, że nie chce mocno spaść i jako cel wyznaczam sobie utrzymać każdy kolejny kilometr później 6min. Ta sztuka się udaje. Kończę drugi kilometr i melduję się na stacji treningowej numer 2.
SLED PUSH (50 m)
I tu zaczyna się dla mnie prawdziwy Hyrox. Mam 190 cm wzrostu i ważę 96 kg. Przepychałem już sanki z dużo większym ciężarem, więc zakładałem, że te 152 kg w kategorii Open pójdą dosyć prosto. Całość polega na 4-krotnym przepychaniu sanek po wykładzinie. Moją strategią na tę stację było rozbicie tego na 4 pełne długości, w odróżnieniu od wielu osób, które w połowie jednej długości dawały sobie chwilę odpoczynku. Udało się, ale nogi, w tym przede wszystkim łydki, mocno odczuły obciążenie! Po odstawieniu sanek powrót do biegu wydawał się już mocno średnią perspektywą. Obolały jednak zagryzłem zęby, chwilę odpocząłem w strefie ćwiczeń, wziąłem głęboki oddech i po przekroczeniu balonu z napisem “OUT” przy wyjściu z ROXZONE, wróciłem do biegania.

Fot. Hyrox Barcelona (archiwum prywatne autora)
TRZECI KILOMETR BIEGU (3 z 8 km)
Sled Push jednak dał w kość. Przez pierwsze okrążenie czułem, że jest mega ciężko i że tętno mam w mocno górnych widełkach. Na szczęście jednak lata treningów nauczyły moje serce sprawnej pracy i już przy drugim okrążeniu mocno przyspieszyłem. Kolejny raz udało się trzymać tempo w granicach 5:40/km.
SLED PULL (50 m)
Zachęcony tym, jak poszło mi na pchaniu sanek, miałem nadzieje na sprawne uporanie się z kolejna konkurencją czyli ciągnięciu sanek. Nadzieja to jest właściwe słowo, bo nie miałem dużego doświadczenia z tego typu ćwiczeniem. W klubie w którym trenuję, nie ma za dużo miejsca, żeby wykonywać ciągnięcia sanek, więc często tego nie robimy. Wydawało mi się jednak, że obciążenie na sankach nie jest na tyle duże, żeby sprawiło mi problemy. Pierwsze zdziwienie było takie, że lina mocno sprężynuje. Stąd pomimo moich starań nie idzie mi zbyt sprawnie. Teraz wiem, że zawiodła technika. Oglądając na filmikach innych zawodników dziś wiem, że należało to zrobić inaczej. Ja stałem w miejscu i po zawinięciu kawałka liny wokół ręki, starał się przyciągać sanki jak najmocniej mogłem. Lina jednak na tyle sprężynowała, że sanki przesuwały się tyko troszeczkę. W efekcie całość zajęła mi zdecydowanie za długo, bo około 6,5 minuty. Tu mam sporo do poprawy.

Fot. Hyrox Barcelona (archiwum prywatne autora)
CZWARTY KILOMETR BIEGU (4 z 8 km)
Po nierównej walce z liną i sankami miałem w głowie, że “najgorsze już za mną”. Myślałem tak ze względu na to, że większość pozostałych ćwiczeń, które były jeszcze przede mną wykonujemy bardzo często podczas swoich treningów. Standardowo więc, na pierwszym kółku 4 kilometrze biegu łapałem oddech, żeby na drugim okrążeniu lekko docisnąć i zakończyć w granicach 5:40.
BURPEE BROAD JUMPS (50 m)
Od samego początku wiedziałem, że moje gabaryty nie będą moim sprzymierzeńcem. Nie nastawiałem się na nadrabianie, ale mimo wszystko wykonywałem mocne skoki, żeby zminimalizować ilość powtórzeń. Finalnie nie wyszło tak jak chciałem. Na tym ćwiczeniu przyszedł mały kryzys, zgubiłem sporo cennych minut i całość zajęła mi aż 7 minut i 37 sekund. Burpee Broad Jump to nie jest moja mocna strona, ale mimo wszystko jest tu sporo do urwania. Liczę, że na Hyroxie w Katowicach to się uda.

Fot. Hyrox Barcelona (archiwum prywatne autora)
PIĄTY KILOMETR BIEGU (5 z 8 km)
Kiedy w głowie układałem sobie plan i zastanawiałem się jak może zachowywać się moje ciało i głowa, byłem przekonany, że to właśnie po burpee mogę być najbardziej zdewastowany. Stało się jednak zupełnie inaczej. Prawdopodobnie dlatego, że poprzednią stację treningową zrobiłem dość wolno. Tętno mi spadło i z werwą ruszyłem do kolejnych okrążeń. Piąty kilometr ukończyłem po 5 minutach i 47 sekundach, czyli bez rewelacji, ale w normie.
ROWING (1000 m)
Dobiegamy do wioślarza. Tutaj mogę powiedzieć, że jest to moja mocna strona, ale też nie udało się uniknąć błędów. Jak dziś patrzę na zdjęcia czy filmiki to.. ściągam drążek po prostu za nisko. Do brzucha. A zawsze podciągam do klatki. Nie jestem w stanie odpowiedzieć czemu. Na pewno już czułem ogólne zmęczenie i chyba lekko emocje wzięły górę nad spokojna realizacją założonego planu. Nie mniej jednak zgodnie z zaleceniami mojego przyjaciela trenera Mario – starałem się trzymać ok 1:50 na 500m. To sztuka się udała do około 600 metra, później spadłem na około 2 min. Chwila oddechu i czas wybiec na kolejne okrążenia!

Fot. Hyrox Barcelona (archiwum prywatne autora)
SZÓSTY KILOMETR BIEGU ( 6 z 8 km)
Wbiegając na szósty kilometr czuję się o niebo lepiej niż na piątym kilometrze. Zamierzam jednak utrzymać tego co wcześniej, żeby nie przegiąć z tętnem. Wszyscy chyba wiemy, że czasami jeśli za bardzo chcemy i chwilowo “możemy” to kończy się to później źle. Robię więc swoje i kończę ten kilometr w czasie 5:51.
FARMERS CARRY (200 m)
Moja mocna strona. Chwyciłem dwa ketle po 24 kg każdy i pobiegłem. W połowie trasy przeszedłem z szybki marsz. Czas wyszedł świetny: 1 minuta i 39 sekund. Tak to się robi! A miałem jeszcze siłę docisnąć.
Fot. Hyrox Barcelona (archiwum prywatne autora)
SIÓDMY KILOMETR BIEGU (7 z 8 km)
Nogi były lekko spięte, ale tętno mocno spadło, więc standardowo robię swoje i bez większych problemów kończę tę część biegania około 5 minutach i 50 sekundach.
Czas na przedostatnie ćwiczenie, wykroki z obciążeniem!
SANDBAG LOUNGES (100 m)
Dobiegam do strefy i łapię za worek. Nie chcę przegiąć, stawiam na spokojne tempo i duże kroki. Do przejścia jest 100 metrów, więc krok za krokiem idę do celu. Odczuwam już zmęczenie, ale udaje się bez odkładania worka zrobić swoje. To ważne bo akurat w tym ćwiczeniu jest to niedozwolone (odkładanie worka) i skutkowałoby karą.

Fot. Hyrox Barcelona (archiwum prywatne autora)
OSTATNI KILOMETR BIEGU (8 z 8 km)
Ogólne zmęczenie już trochę daje mi w kość, ale napędza mnie myśl, że już za chwile będę tak blisko mety! Nogi też trochę odmawiają posłuszeństwa i ciężko się trzyma tempo, ale chęć ukończenia zawodów pozwala szybko skończyć kolejne dwa okrążenia! Przede mną jeszcze tylko ostatnie ćwiczenie, już widzę metę i słyszę kolejne nazwiska osób które ukończyły wyzwanie. Za chwilę będzie czas na mnie!
WALLBALLS (100)
Podchodzę z werwą. Pierwszy przysiad i.. za nisko dorzucam piłkę. Cóż. Za pierwszym podejściem udaje mi się zrobić 20 powtórzeń. Wiem jednak, że byłoby zbyt pięknie, żeby na takim zmęczeniu tak iść do końca. Postanawiam robić po 10 powtórzeń. Za plecami mam już mocny doping mojej dziewczyny Asi i Kuby Jandury z Hyrox Poland. Krzyczą “5 sekund i lecisz dalej… po 10 powtórzeń… dawaj!!” Zbieram się w sobie i kolejne serie po 10 powtórzeń stają się faktem.
Sędzia podnosi rękę i biegnę na metę.. mam to!

Fot. Hyrox Barcelona (archiwum prywatne autora)
Fajnym akcentem w HYROX jest to, że nie dostajesz medalu, a wlepkę na rzep z napisem Hyrox i nazwą miasta w którym odbywały się zawody, którą z duma przyklejam do mojego plecaka crossfitowego. BCN FINISHER – brzmi dumnie!
PODSUMOWANIE
Zawody w Barcelonie, podobnie jak inne zawody Hyrox na których byłem kibicem, oceniam jako super przygodę. Pod względem sportowym wiem, że przygotowując się pod te konkretne ćwiczenia mógłbym mocno poprawić czas. I taki jest plan na Hyrox Katowice. Chciałbym skończyć w granicach 1:20. To byłoby coś! Mój debiut zakończyłem na 1:34.
Moim kolejnym krokiem, jak tylko usiadłem na kawie z przyjaciółmi było.. sprawdzenie w jakich kolejnych lokalizacjach są zawody. Zapisałem się na Hyrox w Katowicach w dniu 24 lutego 2024. Na 100 proc. wrócę też na któreś zawody rozgrywane za granicą
To co jeszcze mogę powiedzieć to, że zawody są naprawdę genialnie przygotowane jeśli chodzi o nagłośnienie, muzykę, sprzęt i ogólnie atmosferę. Jest moc! Polecam wszystkim spróbować swoich sił.
Zapraszam też na moje media społecznościowe: @bartoszfit
Przeczytaj także: