Zarejestruj się
Hasło zostanie wysłane na twojego e-maila.

Na pierwsze po epidemii koronawirusa masowe biegi w Polsce, szczególnie te przyciągające ponad tysiąc uczestników, trzeba będzie zaczekać przynajmniej kilka miesięcy. Takie wnioski nasuwają się po lekturze zagranicznych planów wychodzenia z narzuconych obostrzeń, które to działania prawdopodobnie powieli polski rząd.

(Artykuł został zaktualizowane o wypowiedź premiera Morawieckiego, nieoficjalne doniesienia i prognozy analityków banku Pekao)

Europa powoli przygotowuje się do poluzowania obostrzeń wprowadzonych w związku z epidemią koronawirusa. Szczegółowy plan został przedstawiony przez rząd Austrii. Pierwsze decyzje zapadły w Czechach. Po Wielkanocy ruszą Niemcy i Dania, a po majowym weekendzie nawet Włochy. W Polsce póki co cisza. Przykłady z zagranicy pozwalają jednak już teraz nakreślić prawdopodobny scenariusz działań polskiego rządu. Niestety dla biegaczy, czy szerzej dla amatorów sportu, nie są to wnioski zbyt optymistyczne.

Plan Austrii na wychodzenie z lockdownu

Austriacki rząd nakreślił najbardziej kompleksowy plan luzowania obostrzeń wprowadzonych w związku z epidemią koronawirusa. Zostanie on wprowadzony w życie zaraz po Wielkanocy.

Od 14 kwietnia zostaną otwarte małe sklepy (do 400 m2), sklepy budowlane i część parków w Wiedniu. Ograniczenia w swobodnym przemieszczaniu będą obowiązywać jeszcze do końca kwietnia. Od 1 maja ruszą pozostałe sklepy, galerie handlowe i salony fryzjerskie. Najwcześniej w połowie maja zostaną otwarte hotele i restauracje. Wtedy też dzieci wrócą do szkoły.

Organizacja wszelkich imprez masowych, czyli m.in. koncertów i wydarzeń sportowych, będzie zabroniona przynajmniej do końca czerwca.

Poluzowanie zakazów nie oznacza, że wszystko od razu wróci do normy. Od 6 kwietnia istnieje  w Austrii obowiązek noszenia maseczek ochronnych w sklepach, a od 13 kwietnia w transporcie publicznym. Będą wprowadzone również ograniczenia odnośnie maksymalnej liczby osób w otwartych sklepach.

Niemcy ruszą po 19 kwietnia

Plan odchodzenia od restrykcji mają też Niemcy. Jak wynika z medialnych doniesień, pierwsze działania mają zostać wdrożone po 19 kwietnia. Niemiecki rząd najpierw planuje otwarcie sklepów, restauracji i szkół w wybranych regionach kraju. Generalnie w przypadku firm ma obowiązywać zasada: im więcej kontaktów z klientami, tym późniejsze otwarcie. Dalej za to ma obowiązywać zakaz imprez masowych i większych prywatnych spotkań.

Czesi pozwalają biegać

We wtorek parlament Czech przedłużył do 30 kwietnia stan wyjątkowy. To nie przeszkodziło jednak tamtejszym władzom zlikwidować części z obowiązujących ograniczeń. Rząd pozwolił uprawiać sport na otwartych obiektach. Można również biegać, jeździć na rowerze i spacerować. Konieczne będzie jedynie zachowanie odstępu 2 metrów, a w terenie zabudowanym dodatkowo wymagana jest maseczka. Od 9 kwietnia zostaną otwarte niektóre sklepy.

Imprezy masowe w Danii zakazane do jesieni

Od 15 kwietnia normalność w kraju planuje przywracać rząd Danii. To właśnie wtedy ponownie zostaną otwarte przedszkola, szkoły i placówki dziennej opieki medycznej. Jednak już zakaz większych zgromadzeń zostanie utrzymany do jesieni.

A co z Polską? Kiedy pierwsze biegi?

W Polsce póki co niewiele się mówi o odchodzeniu od wszelkich zakazów. Jedyne wypowiedzi jakie w tej sprawie padły pochodzą od minister Emilewicz:

W Ministerstwie Rozwoju są scenariusze odmrażania gospodarki, nie mamy daty, pracujemy na przykładach innych państw. Powrót do normalności nie nastąpi z dnia na dzień. Najważniejsze będą rekomendacje ministra zdrowia.

Być może jakieś deklaracje padną w czwartek 9 kwietnia, kiedy to premier Mateusz Morawiecki ma ogłosić nowe regulacje na czas Świąt Wielkanocnych i po nich. Nie należy jednak robić sobie zbyt dużych nadziei. Premier prawdopodobnie ogłosi wydłużenie obowiązujących restrykcji o 2-3 tygodnie, a dalsze działania uzależni od rozwoju epidemii.

Na podstawie zaprezentowanych wyżej przykładów z Europy, zakładając powielenie tych działań przez polskie władze, już teraz można jednak nakreślić wstępny oczekiwany plan działań. Najpierw zostaną cofnięte zakazy odnośnie indywidualnego treningu na świeżym powietrzu. Później z pewnymi obostrzeniami zostaną otwarte siłownie i kluby fitness. Na pierwsze zorganizowane biegi, szczególnie te gromadzące dużą ilość uczestników, przyjdzie nam jeszcze długo zaczekać.

Próbując to wszystko ubrać w jakieś ramy czasowe, to przy założeniu, że szczyt epidemii w Polsce będzie miał miejsce 15-20 kwietnia, poluzowanie kagańca odnośnie samodzielnego biegania, jazdy na rowerze i spacerów należałoby oczekiwać około tygodnia później. W najgorszym razie od 1 maja. Wtedy najprawdopodobniej zostanie również zniesiony zakaz wstępu do parków, lasów itp.

Kluby fitness i siłownie, które dla rządu nie są priorytetową gałęzią gospodarki, najpewniej pozostaną zamknięte do końca maja. Ich późniejsze otwarcie zaś będzie obwarowane ograniczeniami co do ilości osób na m2, koniecznością dezynfekcji urządzeń i używaniem maseczek.

Minimalnie do końca czerwca należy spodziewać się ograniczenia zgromadzeń powyżej 50 osób, co w praktyce wyklucza możliwość zorganizowania jakiegokolwiek biegu. Jeszcze dłużej powinien obowiązywać zakaz organizowania imprez masowych. Wydaje się, że realny termin to dopiero początek sierpnia lub września.

[Update: 11.04.2020 godz. 10:000]

Premier Mateusz Morawiecki, na konferencji prasowej w dniu 9 kwietnia, podczas której poinformował o przedłużeniu wszystkich obowiązujących obostrzeń przynajmniej do 19 kwietnia, jednocześnie zapowiedział, że po Świętach Wielkanocnych rząd zaprezentuje plan otwierania gospodarki:

Chcemy po świętach przedstawić bardzo logiczny, uporządkowany (…) plan pewnego powrotu do nowej rzeczywistości gospodarczej.

Dzień później radio RMF FM, powołując się na nieoficjalnie informacje, podało, że to stopniowe otwieranie gospodarki nastąpi najwcześniej 20 kwietnia. W pierwszej kolejności mają zostać zwiększone limity wejść do sklepów, otwarte zostaną zakłady fryzjerskie i kosmetyczny, a także sklepy odzieżowe w galeriach handlowych.

Nad tematem otwierania gospodarki pochylili się również analitycy banku Pekao. Oczekują oni, że w pierwszej kolejności zostaną otworzone mniejsze sklepy, później kolejno punkty usługowe, galerie handlowe, restauracje i szkoły, dalej przywrócona zostanie możliwość gromadzenia się ludzi, a na samym końcu przywrócona zostanie zgodna na organizację imprez masowych. Zakładają oni, że wszystko będzie się odbywać w reżimie ochrony epidemiologicznej, a w razie wzrostu liczby zakażeń, restrykcje zostaną przywrócone.

Fot. Pexels, eXtremalny.PL, Pekao

Czytaj także:

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany