Zarejestruj się
Hasło zostanie wysłane na twojego e-maila.

Nie ma się co łudzić. Przez epidemię koronawirusa sport jest w d***. Biegi z przeszkodami również. Czas wyrzucić do kosza biegowe kalendarze na 2020 rok i zacząć planować sezon od nowa. Dotyczy to zarówno organizatorów, jak i biegaczy.

Wierzę epidemiologom twierdzącym, że szczyt epidemii koronawirusa w Europie przypadnie na koniec kwietnia. Ufam też w zapewnienia, że do czerwca minie globalna pandemia. Trzymam kciuki, żeby problem z koronawirusem nie wrócił jesienią.

Na tę chwilę w Polsce mamy 47 zarażonych osób. Minister Zdrowia ostrzega jednak, że za chwilę będzie ich ponad 100, a za tydzień liczba zarażonych może przekroczyć 1000. Dynamika zarażeń na świecie pokazuje, że to nie jest czcze gadanie.

Po co ten wstęp? Po to, żeby uświadomić Wam powagę sytuacji. Pokazać co w najbliższych tygodniach będzie absorbowało uwagę biegaczy. A organizatorom wytłumaczyć dlaczego ostatnie dni przynoszą spadki zapisów na poszczególne eventy (im bliższy tym spadek większy), co koreluje z obserwowaną od wtorku w social mediach zmianą przez biegaczy postrzegania zagrożenia epidemią.

Do czego to prowadzi? W mojej opinii do połowy kwietnia nie odbędzie się żaden bieg z przeszkodami w Polsce. Być może nawet do końca kwietnia. Kalendarz posypie się zaraz po tym, jak pojawi się oficjalna informacja o pierwszym odwołanym (przeniesionym) dużym biegu. I nie pomoże zasłanianie się tym, że bieg nie jest “imprezą masową”. Organizatorzy zostaną postawieni pod ścianą i tyle.

Zresztą powoli zmienia się też nastawienie samych uczestników mających wykupione biegi w marcu i kwietniu, z których coraz większa grupa moich rozmówców już otwarcie mówi, że wolałby żeby zostały one przesunięte na miesiące letnie.

Skrócenie sezonu biegowego o 1-2 miesiące w następstwie realnego odwołania (przeniesienia) biegów, w połączeniu z niepewnością wywołaną epidemią i prawdopodobnym ograniczeniem wydatków startowych przez biegaczy, wprost prowadzi do konkluzji, że w tym roku frekwencja może spaść o jakieś 20 proc. w stosunku do roku 2019. Oznacza to, że nie ma miejsca już na tyle eventów, ile początkowo organizatorzy zaplanowali. I to dotknie nie tylko tych największych, ale również mniejsze biegi, gdzie często 50-100 osób decyduje o tym, czy cały event jest opłacalny, czy jednak Organizator musi do niego dołożyć z własnej kieszeni.

Jakie więc są rady na ten trudny czas dla biegów przeszkodowych w Polsce. Tu odsyłam do mojej rozmowy z Grzegorzem Kitą z 10 marca => Sport w czasach zarazy. Rozmowa o biegach OCR z Grzegorzem Kitą. Znajdziecie tam gotowy katalog propozycji. Z tą główną, żeby nie bagatelizować sytuacji i być elastyczny. Dotyczy to tak samo organizatorów, jak i nas biegających i walczących na przeszkodach. Na koniec powtórzę za moim rozmówcą: “architektura rynku wywraca się właśnie do góry nogami“.

Marcin Kiepas

Fot. pexels

Czytaj także:

Jedna odpowiedź

  1. Redakcja

    Survival Race właśnie poinformował, że przeniósł swoje majowo-czerwcowe biegi na wrzesień br.

    Odpowiedz

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany