Zarejestruj się
Hasło zostanie wysłane na twojego e-maila.

Sezon dużymi krokami zbliża się do końca. Dla większości z nas będzie on trwał jeszcze przez około miesiąc. Na podsumowanie więc przyjdzie jeszcze czas, natomiast już teraz warto zaplanować kolejny. Tak, właśnie taką kolejność wymuszają na nas organizatorzy, ogłaszając swoje biegi coraz wcześniej i otwierając rejestracje na pierwszą połowę przyszłego roku.

Zanim jednak wpadniecie w szał zapisów na następny sezon biegów z przeszkodami, warto wcześniej przeanalizować mijający sezon, pod kilkoma istotnymi aspektami:

  • Czy udało mi się zrealizować wszystkie swoje cele?
  • Czy jestem zadowolony ze swoich wyników?
  • Czy podczas biegów czułem, że moja forma pozwala mi dać dobry występ, czy raczej cierpiałem na trasach?
  • Czy mój poziom wytrenowania jest w tym momencie lepszy, niż był na początku sezonu?

Teoretycznie sportowo powinieneś być piętro wyżej. Jesteś przecież bogatszy o rok treningów i doświadczenia. Jeśli jednak na powyższe pytania odpowiedziałeś przecząco, prawdopodobnie startowałeś zbyt często. Oczywiście drogi Czytelniku, rozumiem Cię doskonale – jest tak dużo biegów, większość wydaje się bardzo atrakcyjna, wielu chciałoby się przynajmniej spróbować, niejeden przeżyć jeszcze raz, a pusty weekend w kalendarzu aż się prosi, aby go czymś wypełnić. Jeśli akurat nie ma wtedy zawodów, które lubisz najbardziej, możesz zarejestrować się na bieg “leśnego dzika” (zbieżność przypadkowa). Bo tanie wpisowe, fajny medal i przecież pobiegniesz to treningowo… Brzmi znajomo? Czytaj dalej!

Jeśli od kwietnia do października większość weekendów byłeś na zawodach, to idę o zakład, że niewiele formy udało Ci się zbudować przez ten sezon. I że na wspomnianym biegu “leśnego dzika” i tak poleciałeś w trupa. Tutaj należy zadać sobie pytanie – kim chciałbym być w świecie tych biegów i czego tutaj szukam?

Jeśli zależy nam tylko na zaliczaniu kolejnych zawodów i kolekcjonowaniu medali za ukończenie, możemy startować co tydzień. Wiedz, że wiąże się to z dużymi wydatkami, sporym ryzykiem kontuzji, a utrzymanie dobrej formy i dobrych wyników przez cały sezon niestety nie dotyczą Ciebie. Jeśli te aspekty Cię nie interesują, a najważniejsza jest dla Ciebie kolekcja medali i fajnych wspomnień – okej, miej tylko tego świadomość. Sam tak jak każdy, też kiedyś byłem narwańcem.

Jeżeli jednak masz aspiracje zawodnicze, albo przynajmniej zaglądasz po biegach do tabeli z wynikami i chciałbyś się w niej widzieć jak najwyżej, warto podejść do tematu z głową i z rozwagą. Po pierwsze i najważniejsze – nawet w szczycie sezonu większość weekendów masz wykorzystać na trening lub regeneracje. Dlatego jedne zawody w miesiącu są optymalnym rozwiązaniem.

Okres startowy to zazwyczaj luty – październik, zakładamy więc 9 startów w roku (za mało..?). Z tego wybieramy powiedzmy 2 jako nasze kluczowe, gdzie chcemy zanotować zwyżki formy. Nie będę wchodził w aspekty treningowe, bo to temat na osobny artykuł. Dla mnie w tym roku były to ME w Dolomitach i MŚ Trifecta w Sparcie. Zawody pomiędzy nimi traktujemy jako przygotowanie i poniekąd trening. Mierzymy się na nich z trasą i sytuacjami, które podczas naszych kluczowych biegów będziemy sobie w stanie odtworzyć w pamięci, aby poradzić sobie z nimi łatwiej. Utrzymujemy obycie ze startami. Jednak to dawka jest tym, co odróżnia lekarstwo od trucizny. Nie róbmy tego co tydzień, bo zamiast głodu startowego będziemy czuli przesyt, a nasza regeneracja nie będzie działać odpowiednio.

Co jeśli będziesz w którymś miesiącu koniecznie chciał pobiec dwa razy? Pobiegnij, jeśli masz nie spać po nocach. Fajnie byłoby, gdybyś naprawdę potrafił potraktować ten drugi start jako cięższy trening, a nie rzucał się jak przysłowiowy pies spuszczony ze smyczy, kiedy usłyszysz odliczanie od 10 do zera. Zamiast tego stawiaj sobie jakieś poboczne cele przed takim biegiem, np. chcę potrenować podbiegi. Skupiaj się wtedy na tym elemencie, zachowuj siły na wypłaszczeniach, natomiast kiedy trasa wiedzie pod górę, rzucaj sobie zadania typu “truchtam do tamtego drzewa, potem dalej żwawo podchodzę”. Albo jeśli nie idą Ci przeszkody typu Z-wall lub Twister, najlepiej potrenować je właśnie na trasie. Tylko znów warunek – na mecie czujesz się świeżo, a w poniedziałek jesteś na treningu. Co zrobić jednak, gdy ani nie potrafisz podejść treningowo do żadnego biegu, ani wysiedzieć w weekend spokojnie w domu? Myślę, że mam dla Ciebie pewne rozwiązanie.

Obserwując na zawodach Słowaków, Czechów i Węgrów, którzy do podstawówki biegali pod górę, i widząc jak sobie świetnie radzą na podbiegach myślałem, jakby to było fajnie móc zaszyć się choć na kilka dni w górach, móc tam trenować, zdrowo się odżywiać, wysypiać, pić wodę z tamtejszych źródeł i oddychać górskim powietrzem. Oraz wrócić z takiego wyjazdu z podbudowaną formą, a nie zdemolowaną. Mało tego – aby poważnie rywalizować z tymi, którzy tak trenują na co dzień, uznałem takie regularne wypady za konieczność. I wtedy powiedziałem “Spartan Camp”.

To mój autorski pomysł na obozy biegowe w Krynicy Zdrój (nie przypadkiem), gdzie biegałbym razem z uczestnikami, a także edukował ich w zakresie treningu, diety, regeneracji, i szeroko pojętego, aktywnego trybu życia. Dawał im alternatywę do cotygodniowych startów. Pokazywał im, jak być świadomym zawodnikiem i jak się prowadzić we wszystkich związanych z tym aspektach. I całkiem przy okazji, razem z uczestnikami campów korzystał z uroków Krynicy.

Pierwsza edycja odbyła się w czerwcu. W mojej opinii była sukcesem – zrealizowałem projekt, który opracowywałem przez dobre kilka miesięcy, a w opinii uczestników był to bardzo fajnie spędzony czas, w niemal rodzinnej atmosferze, oraz wartościowy merytorycznie – czyli dokładnie taki jak chciałem, aby był.

Wiem to od nich samych. Przez 3 dni przebiegliśmy ok. 60 kilometrów. Oczywiście nie wszyscy – ci, którzy nie czuli się na siłach na taki dystans, mieli podczas dłuższych wybiegań kilkakrotnie możliwość podjęcia decyzji, że zbiegają do hotelu oddalonego o parę kilometrów.

Jasne dla mnie było, że tak udana pierwsza edycja doczeka się kontynuacji. Datę drugiego obozu obrałem na pierwszą połowę października – czyli już za moment. Tym razem poprowadzi go ze mną nie kto inny, jak Zbigniew “Zibo” Ziober – jeden z najlepszych zawodników OCR w Polsce, zdobywca 6. miejsca kategorii Elite w tegorocznych Spartan CEU Regional Series (pucharze centralnej Europy), trener OCR, mój przyjaciel. Jestem pewien i ręczę za to, że jest całkowicie odpowiednią osobą do poprowadzenia tego obozu, oraz szybszej grupy na treningach biegowych.

Ja tym razem będę zamykał stawkę, biegnąc tempem najwolniejszej osoby. Dlatego też nikt nie powinien mieć obaw, że musi prezentować jakiś wygórowany poziom, żeby jechać z nami. Nikt nie urodził się jako znakomity biegacz górski. To naszym zadaniem jest z Was ich zrobić. Wiemy już także, że przyszły rok rozpoczynamy od edycji zimowej Spartan Camp.

Tak, mój drogi Czytelniku – ta audycja zawiera lokowanie produktu. Jednocześnie możesz mi wierzyć, że nie pisałbym o czymś, do czego nie byłbym na 300% przekonany, że miałoby dla Ciebie dużą wartość. Czy zdecydujesz się pojechać na którąś z przyszłych edycji naszego obozu, czy też nie, mam nadzieję, że nie uważasz czasu poświęconego na przeczytanie tego tekstu za stracony, i że coś podpowiedziałem Ci w temacie rozsądnego dobierania startów. Jeśli jednak przekonałem Cię, abyś w następny weekend przeżył Spartan Camp z nami, mamy z Redaktorem Naczelnym tego serwisu coś specjalnego dla Ciebie – na hasło “eXtremalny.pl” napisane do nas w prywatnej wiadomości, dostaniesz rabat 10% na uczestnictwo w obozie. Ważne dla pierwszych dwóch osób, warto więc się spieszyć. Mamy jeszcze wolne miejsca!

Fot. Emil Kaczor & FB Spartan Race Poland

———

Emil Kaczor – pasjonat aktywnego trybu życia. Trenuje nieprzerwanie od ponad dziesięciu lat – od sportów walki i CrossFit-u, po trening siłowy i bieganie. Od 2015 jest bardzo aktywnym zawodnikiem biegów przeszkodowych, ze szczególnym naciskiem na biegi Spartan. Obecnie również jako globalny Ambasador tej marki. Także od 2015 roku trener warszawskiego grupy treningowej Spartan, a od 2018 lider warszawskiego oddziału xRunners. Zawodowo trener personalny w klubie Zdrofit przy ulicy Kruczej w Warszawie. Podróżnik. Miłośnik dobrej kuchni i tatuażu.

Czytaj także: Jak przygotować się do biegu Spartan Race Ultra?

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany