Zarejestruj się
Hasło zostanie wysłane na twojego e-maila.

Nazywam się Tomasz Zgutka. W tym roku 5 razy stawałem na podium w Runmageddonie w kategorii Elite Masters Mężczyzn. Raz byłem czwarty. Startowałem w sumie 6 razy. Jeszcze wiosną 2017 roku nie wiedziałem co to są biegi z przeszkodami. Oto moja historia.

Czterdzieści lat z hakiem na karku. Brzuszek pełny. I zawsze opychany na maksa. Papierosek co 15 minut. A z piwkiem nawet i częściej. Kanapa, telewizor… pełna stabilizacja. I wszystko byłoby dobrze, gdybym pewnego razu nie stwierdził, że czas rzucić palenie. Kolejny już raz.

 

Wrzesień 2016

Wrzesień to dobry miesiąc na zmiany. I jak pomyślałem, tak zrobiłem. Trochę się bałem, że znowu przytyję, ale co tam. Tym razem postanowiłem zacisnąć pośladki i wytrzymać. A przy okazji upiec dwie pieczenie na jednym ogniu…

Jakiś czas wcześniej, rzuciłem synkowi obietnicę, że zapiszę się do jego klubu na treningu karate. Wtedy jeszcze bez pokrycia, ale później pomyślałem, że to może nie jest taki zły pomysł. Poruszam się trochę, brzuszek może spadnie. Zapisałem się, poszedłem na trening… I PO ROZGRZEWCE PRAWIE UMARŁEM!

Właściwie, to po rozgrzewce czułem się jakbym miał zawał. Umierałem natomiast na drugi dzień zwlekając się z łóżka. Jak ja sobie wtedy plułem w brodę. Jaki byłem na siebie wściekły. I to wtedy postanowiłem, że 1) nie mogę zacząć palić, by kolejny raz nie wypaść na mięczaka i frajera, 2) nie mogę synowi pokazać, że z treningów można zrezygnować, bo jeszcze on na taki pomysł wpadnie, 3) słowa trzeba dotrzymywać.

Dobra, ale miało być o bieganiu i Runmageddonie…

 

Runmageddon Początek

Nie pamiętam dokładnie, jak, kto i z kim rozmawiał, w każdym bądź razie przyjaciółka rodziny  zaproponowała, żebyśmy  z jej grupą biegową „zSzokowani Bojanowo” wystartowali w fajnym biegu. Takie tam 3 km, trochę błota, jakieś przeszkody. Ale na tych przeszkodach można sobie pomagać.

Pojechaliśmy. To było 14 maja 2017 roku. Bieg był we Wrocławiu. Nazywał się Runmageddon. 3 km kilka przeszkód… i wystarczyło.

Po biegu miałem straszny niedosyt. Chciałem więcej, a co ważniejsze, chciałem szybciej. Chciałem, jak Ci co się ścigają. Chciałem tak bardzo, że zapisałem się na Runmageddon w Poznaniu. Nie na 3 km, ale na 12 km. W sierpniu, bo wcześniej ortopeda musiał mi naprawić bark, a ja musiałem zacząć biegać.

 

Trener z sąsiedztwa

Trener spadł mi z nieba. A raczej z piętra wyżej. Mieszkał tam mój sąsiad Bartosz Nowicki. Kiedyś potrzebował pomocy z tarasem. On słyszał, że ja mogę mu pomóc, a ja słyszałem, że on biega i trenuje biegaczy. Tak się zaczęła nasz współpraca. Pomogłem rozwiązać jego problem, a w zamian dostałem rozpisany trening i konsultacje.


Trening biegowy robiłem 3 razy w tygodniu. W sumie 30 km. Do tego 2 razy w tygodniu karate, które stanowiło dobre uzupełnienie treningu. Czasu było mało, bo był czerwiec, a start w Poznaniu zaplanowany na 12 sierpnia.

Jak było? A no tak sobie…

  • ten zegarek Polar 400 może i fajny, tylko ja nie wiem co on pokazuje;
  • buty miałem do biegania… ale chyba po markecie;
  • „bieg ciągły w drugim zakresie…” – CO TO ZA TRENERSKI BEŁKOT?;
  • wcześniej na karate prawie robiłem szpagat, a odkąd zacząłem biegać, było z tym coraz gorzej;
  • czułem się, jak Matka Polka czyli zmęczony i ciągle niewyspany.

Praca, dom, treningi, wakacje, urlop. Za dużo tego wszystkiego było na raz. Dodatkowo postanowiłem jeszcze zrzucić parę kilo i ustawiłem sobie dietę. Zacząłem liczyć kalorie, ograniczając radyklanie ich ilość. Teraz wiem, że to była głupota. No i problem z barkiem się nasilił do tego stopnia, że nie mogłem robić pompek. O podciąganiu już nie wspominając.

 

Runmageddon Poznań

Z czasem jednak udało mi się wszystko poukładać, ogarnąć i nauczyć słuchać trenera. 12 sierpnia pojechałem do Poznania. Start miałem o 12:00. Biegowo czułem się herosem. Barku, mimo wielu prób, nie udało się wyleczyć. Ale od czego były tabletki przeciwbólowe.

O 12:00 wystartowałem. Biegłem ile tylko tchu w płucach. Na pierwszych trzech kilometrach, poza snopkami i dołami, nie było innych przeszkód. Po pewnym czasie dogonił mnie chłopak, który tak jak ja, chciał być pierwszy na mecie. Postanowiliśmy, że biegniemy razem i sobie pomagamy. Nie wiedziałem jeszcze,  że by się ścigać, trzeba startować w serii Elite. I że nie wolno sobie pomagać na przeszkodach. W każdym bądź razie dobiegłem w dobrym czasie. Dałem radę.

 

Początek poważnego biegania

Wiecie co? Wrzesień to jednak dobry miesiąc na zmiany. Był wrzesień 2017, a zmiany szykowały się spore. Wszystko wcześniej było tylko wstępem. To wtedy rozpoczął się RUNMAGEDDON.

Postanowiłem, że wystartuję 7 kwietnia 2018 we Wrocławiu w serii Elite i stanę na podium w kategorii Elite Masters Mężczyzn (mężczyźni powyżej 40 lat), skończę z polityką, alkoholem i wszystkim co może oddalić mnie od celu, naprawię bark i zapiszę się do drużyny Husaria Race Team.

Bartosz Nowicki zgodził się mnie trenować dalej.

Zrobiłem rezonans barku i znalazłem ortopedę, który mnie zdiagnozował. Komórki macierzyste dały radę na tyle, że na razie operacja nie była konieczna. Musiałem tylko bark odpowiednio obudować mięśniami w celu większej stabilizacji. Było mi to na rękę, bo silny bark jest potrzebny na przeszkodach.

Biegowo byłem coraz lepszy, ale nie wiedziałem, czy wystarczająco dobry, żeby stanąć na podium.  Do Husarii mnie wprawdzie przyjęli, ale szczecińska grupa się rozpadła i wspólnych treningów nie było. Musiałem sobie radzić sam. Samodzielne treningi w sieciowym klubie nie za wiele mi dawały. Niby są tam trenerzy, ale….

 

Mocny trening – łatwy start

Mając tak ambitny cel, postanowiłem skorzystać z wiedzy dietetyka i tak trafiłem do Aleksandry Makowskiej. Boska Makowska, bo pod taką nazwą znajdziecie ją na facebooku, jest również trenerem personalnym. Dzięki jej wiedzy moje treningi siłowo-wytrzymałościowe nabrały rozpędu i wreszcie efekty były widoczne.

Mój plan treningowy wyglądał tak:

  • Poniedziałek – trening biegowy
  • Wtorek – trening siłowy
  • Środa – trening biegowy
  • Czwartek – trening siłowy
  • Piątek – trening biegowy
  • Sobota – trening biegowy (lub start w biegach przełajowych)
  • Niedziela – wolne

„Mocny trening –  łatwy start”, cytując Bartka. Bieganie w każdych warunkach pogodowych. Permanentne przemęczenie. Wszystko ustawione pod treningi. Dieta, suplementacja i sen pod ciągłą kontrolą.  Brzmi strasznie i tak było. Pełne 8 miesięcy przygotowań by stanąć na podium. I się udało. 7 kwietnia br. we Wrocławiu, podczas runmageddonowego Rekruta (6 km i 30 przeszkód), stanąłem na najniższym stopniu podium kategorii Elite Masters Mężczyzn. Dzień później podczas Classica (12 km i 50 przeszkód) stałem już na najwyższym stopniu podium.

W 2018 roku 6 razy wystartowałem w Runmagedonie. 5 razy stałem na podium i raz byłem czwarty. Plan wykonałem więc z nawiązką.

Nie żałuję ani jednej kropli wylanego potu. Moje życie się odmieniło i nie tęsknię za starym. Mam nowych przyjaciół. Nowe ambitne cele. Dalej ciężko trenuję. Zostałem koordynatorem szczecińskiego oddziału Husarii i staram się  pomóc takim zapaleńcom jak ja spełnić własne cele i marzenia.

Do zobaczenia na starcie.

Tomasz Zgutka

Fot. Tomasz Zgutka, eXtremalnyPL

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany