Zarejestruj się
Hasło zostanie wysłane na twojego e-maila.

Odmrożenie gospodarki po pierwszej fali epidemii koronawirusa, nie oznacza końca problemów organizatorów biegów z przeszkodami. W ostatnich dniach odwołano 3 biegi. I to nie musi być koniec, bo organizatorzy mają coraz większe problem ze sponsorami, gminami i frekwencją.

Od końca maja można w Polsce organizować mniejsze biegi (do 150 uczestników), co przy kreatywnym podejściu do przepisów prawa, pozwala organizatorom przygotować bieg na kilkaset czy tysiąc osób. Najwięksi organizatorzy masowych imprez sportowych apelują do rządu o dalsze odmrożenie branży, proponując zwiększenie limitu uczestników najpierw do 1 tys., a od 1 września do 5 tys. osób.

Myli się jednak ten, kto sądzi, że po powszechnej koronakwarantanie rynek biegów z przeszkodami powoli wraca do normalności. Owszem, od końca maja coraz więcej biegów i zawodów przeszkodowych jest organizowanych, ale organizatorzy wciąż borykają się z dużymi problemami.

Doskonale to pokazują ostatnie dni, gdy odwołane zostały 3 biegi. Była to Gala Biegów OCR Wilczym Szlakiem (25 lipca), Human Machine (29 sierpnia) i Bieg z Przeszkodami KRATA w Dzierżoniowie (29 września).

Organizatorzy Wilczym Szlakiem mówią wprost, że wycofali się sponsorzy biegu:

Niestety w związku z pandemią wielu naszych sponsorów strategicznych wycofała się z projektu. Tym samym musieliśmy podjąć niezwykle trudną decyzję dotyczącą odwołania eventu.

Podobna sugestia płynie też do Human Machine:

Analizowaliśmy przeróżne scenariusze, prowadziliśmy wiele rozmów, bacznie obserwując rozwój sytuacji, w tym również gospodarczej, a w szczególności sytuację firm i organizacji, które nas wspierają i które w mniejszym lub większym stopniu ucierpiały w wyniku pandemii. Organizacja tego typu biegów to spore wyzwanie sportowe ale również i finansowe, co w aktualnej sytuacji okazuje się bardzo trudne.

Wycofanie się sponsorów i innych podmiotów współfinansujących bieg to nie jedyny problem. Z rozmów z organizatorami wynika, że obecnie niechętnie na taki eventy patrzą gminy (miasta), a także coraz trudniej jest pozyskać nieodpłatne wsparcie straży, wojska, szkół i ogólnie znaleźć wolontariuszy.

Wreszcie problemem jest niska frekwencja. Owszem, dużo osób jest spragnionych zawodów, ale już niekoniecznie chce w tym roku startować z równie dużą częstotliwością co w 2019 roku. Doskonale to pokazuje przykład najbliższego Runmageddonu w Gliwicach. Pierwszego klasycznego Runmageddonu po zamknięciu gospodarki w marcu i kwietniu. I dopiero drugiego w tym roku. Na 3 dni przed zawodami na listach startowych jest ponad 1600 osób. We wszystkich 5 formułach. Łącznie z Kids i Family. Tymczasem rok temu w Gliwicach, również w pierwszej połowie lipca, w Runmageddonie wystartowało prawie 5000 uczestników.

I to nie jest jeszcze koniec problemów. Nie można zapominać, że wciąż nad rynkiem biegów i całą gospodarką wisi ryzyko jesiennej fali epidemii koronawirusa. Fali groźniejszej, bo nakładającej się na sezon grypowy. I jakkolwiek trudno uwierzyć, że polska gospodarka ponownie zostanie zamknięta, to jednocześnie wydaje się dość prawdopodobne, że zakaz zgromadzeń będzie jednym z pierwszych nałożonych wówczas zakazów.

Czytaj także:

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany