Zarejestruj się
Hasło zostanie wysłane na twojego e-maila.

Epidemia koronawirusa całkowicie zdemolował sezon biegów z przeszkodami 2020. Obecnie nikt nie wie kiedy, i czy w ogóle, on wystartuje. A co powiecie na wirtualną rywalizację? Wbrew pozorom ten, wydawałoby się niedorzeczny pomysł, nie jest taki oderwany od rzeczywistości.

Epidemia zaskoczyła wszystkich. Szczególnie mocno uderzyła w sport. W tym w biegi z przeszkodami. Urzędowe zakazy, ale też zwykły strach sprawiły, że odwołane i przeniesione na późniejszy termin zostały wszystkie marcowe biegi, większość kwietniowych i część tych zaplanowanych na maj. Jednak już teraz można powiedzieć, a organizatorzy nieoficjalnie to przyznają, że być może pierwsze biegi z przeszkodami zostaną zorganizowane najwcześniej w czerwcu. I to te mniejsze.

Epidemia zastała organizatorów biegów w samym środku przygotowań. Gdy medale, koszulki i inne gadżety z pakietu startowego były już zamówione, umowy partnerskie podpisane, a listy startowe wielu biegów planowanych na marzec-maj 2020 w dużej mierze zapełnione. To mało komfortowa sytuacja. Nie tylko dla organizatorów, ale również dla biegaczy, których biegowe plany na 2020 wylądowały w koszu.

Przeczytaj także: Lista odwołanych biegów OCR z powodu koronawirusa (aktualizujemy)

Przeczytaj także: To będzie trudny sezon. Biegi będą odwoływane!

Organizatorzy próbując wypełnić pustkę po odwołanych eventach, utrzymać kontakt z uczestnikami swoich biegów oraz zagospodarować ich aktywność w sytuacji, gdy zakazane zostały również grupowe treningi, organizują treningi online, challenge i różnego rodzaju szkolenia. A gdyby tak zorganizować wirtualny bieg z przeszkodami?

Pomysł na wirtualne biegi jest znany od lat. Zapisujesz się na bieg. Wybierasz dystans i medal. Następnie musisz pokonać wybrany przez siebie dystans w dowolnym miejscu, dokumentując to za pomocą aplikacji w telefonie lub zegarka. Screen z wynikami przesyłasz do organizatora, a on przesyła Ci medal.

Tylko jak zorganizować wirtualny bieg z przeszkodami? Nie da się. Problemem są przeszkody. A właściwie ich brak. Teoretycznie można je zastąpić np. robionymi co 1 km burpeesami, pompkami lub przysiadami. Tylko tylko, że nie da się tego udokumentować w aplikacji.

Czyli co… pomysł ląduje w koszu? Niekoniecznie. Przeszkody można zastąpić wymogiem przebiegnięcia danego dystansu poza miastem (np. w lesie). Dodatkowym warunkiem może być pokonanie określonej wysokości w górę lub w dół (czyli wykonanie podbiegów/zbiegów), czy wykręcenie na dowolnie długim odcinku (tak, żeby aplikacja to zarejestrowała) określonego maksymalnego tempa. Te wszystkie informacje (bieg w terenie, zmiana wysokości, tempo maksymalne) zarejestruje nam zwykłe Endomondo.

Bieg wirtualny da się “odpalić” w każdej chwili, zagospodarowując medale (i koszulki) z jednej z odwołanych imprez biegowych. Jako platformę do prezentacji wyników, zdjęć biegaczy zrobionych tuż po pokonaniu dystansu i zdjęć z nadesłanymi medalami, może wykorzystać własną stronę internetową lub social media. Taką wirtualną rywalizację można dodatkowo połączyć z możliwością wybiegania sobie rabatów na już realne biegi w dalszej części sezonu lub w sezonie 2021. Nic nie stoi też na przeszkodzie, żeby partnerzy danego organizatora ufundowali jakieś nagrody, przyznawane w mniej oczywistych kategoriach niż trójka najszybszych biegaczy.

Do takich wirtualnych biegów można też podejść znacznie bardziej profesjonalnie. Mianowicie, budując dedykowaną platformę, sparowaną z aplikacjami biegowymi, zawierającą bazę treningów online, bazę współpracujących trenerów, przejrzysty system prezentacji wyników, a także będącą swego rodzaju programem lojalnościowym, dzięki któremu można brać udział w określonych wyzwaniach i zdobywać punkty, które następnie można wymieniać na rabaty. To jednak wymagałoby już dużych nakładów środków i czasu. Aczkolwiek jestem przekonany, że taka inwestycja zwróciłaby się w przyszłości. To jednak już temat na inny artykuł.

Czytaj także:

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany