Zarejestruj się
Hasło zostanie wysłane na twojego e-maila.

W sobotę 14 kwietnia, w samym centrum Warszawy, odbyła się pierwsza edycja miejskiego biegu z przeszkodami Reebok POWERUN by Runmageddon. Pogoda dopisała. Organizacja była wzorowa. Frekwencja jednak mogła rozczarować. Zwłaszcza organizatorów. Niemniej jednak ta nowa formuła biegów ma potencjał.

Reebok POWERUN by Runmageddon to nowa formuła biegów zaproponowana przez dwie znane marki: Reebok i Runmageddon. To miejski bieg z przeszkodami na dystansie 10 km, w którym to uczestnik sam decyduje, czy pokonuje przeszkody, czy też biegnie dalej. Jeżeli zdecyduje się na przeszkodę, a tych było w sumie 11, to otrzymuje jednominutową bonifikatę na mecie. Wyjątkiem było wbiegnięcie na dach Centrum Nauki Kopernik, za co przysługiwało 4 minuty bonifikaty.

Formuła biegu nawiązywała nieco do organizowanego w 2015 roku w Warszawie biegu Reebok Zigtech Challenge, określanego wówczas jako urbanathlon. A także podobnych biegów organizowanych wcześniej na całym świecie (m.in. Men’s Health Urbanathlon). Z tą różnicą, że wtedy zawodnicy nie mieli wyboru i musieli pokonywać  przeszkody, którymi były opony czy wraki samochodów.

Na starcie sobotniego Reebok POWERUN by Runmageddon stanęło 1364 uczestników. W tym dobrze znani z tras biegów ekstremalnych: Agata Pietroszek i Rafał Kasza. Słoneczna pogoda wręcz zachęcała do biegania i pokonywania przeszkód. I to podekscytowanie dało się wyczuć wśród biegaczy. Szczególnie, że doskonała organizacja imprezy sprawiła, że miała ona coś z majówki. Gdy biegnie się dla przygody, a nie dla samego wyniku.

Zawodnicy, którzy wybiegali na trasę w falach, obierali różne strategie biegu. Niektórzy pokonywali wszystkie przeszkody, licząc na 14-minutową bonifikatę na mecie. Inni wybierali tylko te ich zdaniem łatwiejsze. Jeszcze inni nastawili się tylko na sam bieg. Tak było w przypadku zwycięskiej trójki kobiet. Nota bene znanych biegaczek. Pierwsze miejsce wśród pań, z czasem 37 minut i 48 sekund, zajęła maratonka Anna Łapińska. Na 6. miejscu przybiegła, pokonując komplet przeszkód, wspomniana Agata Pietroszek.

Chęć sprawdzenia się na przeszkodach zdecydowanie dominowała wśród mężczyzn. Także wśród trójki na podium. W biegu zwyciężył, mający doświadczenie w biegach ekstremalnych, Marcin Sypniewski, pokonując dystans 10 km i wszystkie 11 przeszkód w łącznym czasie (po bonifikacie) 30 minut i 3 sekund.

 

Wyniki Reebok POWERUN by Runmageddon Warszawa (14.04.2018)

KOBIETY:

  1. Anna Łapińska (czas: 0:37:48; bonifikata: 00:00)
  2. Ewa Jagielska (czas: 0:40:11; bonifikata: 00:00)
  3. Dalia Delewska (czas: 00:41:41; bonifikata: 00:00)

6. Agata Pietroszek (czas: 0:44:45; bonifikata: -14:00)

MĘŻCZYŹNI:

  1. Marcin Sypniewski (czas: 0:30:03; bonifikata: -14:00)
  2. Artur Jabłoński (czas: 0:30:24; bonifikata: -10:00)
  3. Petr Hradecky (czas: 0:32:00; bonifikata: -13:00)
  4. Rafał Kasza (czas: 0:32:20; bonifikata: -14:00)

 

W sobotę pogoda dopisała, organizacja była perfekcyjna, ale już frekwencja mogła nieco rozczarowywać. Zwłaszcza organizatorów. Niespełna 1,4 tys. uczestników to zaledwie 27 proc. z limitu zakładanego przez Runmageddon na ten bieg. Oczywiście można tłumaczyć, że to pierwsza impreza tego typu w Polsce. Ale z drugiej strony nie można zapominać, że za wydarzeniem stały dwie bardzo silne marki: Reebok i Runmageddon.

Czy to oznacza, że nowa formuła się nie przyjęła? Raczej nie. Sądzę, że na biegowej mapie Polski jest miejsce na POWERUN, jako na biegowy pomost pomiędzy tradycyjnym ulicznym bieganiem a typowymi biegami ekstremalnymi. Niekoniecznie jednak w Warszawie, gdzie różnych imprez biegowych jest naprawdę dużo. POWERUN, jeżeli miałby być imprezą cykliczną, rozgrywaną częściej niż raz w roku, powinien być organizowany w miastach o znacznie uboższym kalendarzu biegowym. Np. w Toruniu, Bydgoszczy, Kielcach, Rzeszowie, czy Łodzi.

Galeria zdjęć z Reebok POWERUN by Runmageddon

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany