Zarejestruj się
Hasło zostanie wysłane na twojego e-maila.

Igor Fojcik po raz drugi zdobywa tytuł Last Man Standing w polskiej edycji programu Ninja Warrior, czyli zawodnika który w finale zaszedł najdalej, ale nie pokonał wszystkich przeszkód. W 5. sezonie Ninja Warrior Polska od legendarnej Góry Midoriyama dzieliła go jedna przeszkoda. A dokładnie jeden przeskok.

Z Igorem Fojcikiem rozmawiamy o programie, torze przeszkód, presji i treningach.

 

eXtremalny.PL: Gratulacje Igor. Drugi tytuł Last Man Standing. Spodziewałeś się?

Igor Fojcik: Dzięki! Po 4. sezonie wiedziałem, że jest to możliwe. Nie przywiązywałem się przesadnie do tytułu. Wiem, że w Ninja Warrior łatwo o szybką roszadę faworytów 😉

Od emisji 4. sezonu Ninja Warrior Polska, w którym zdobyłeś pierwszy tytuł Last Man Standing, byłeś o krok od zdobycia Midoriyamy i wygrania programu, minęło pół roku. Zmieniło się coś w Twoim życiu od tamtego czasu? Trenowałeś wchodzenie na linę?

Trochę się w moim życiu zmieniło. Na pewno jestem bardziej rozpoznawalny i pojawiły się propozycje współpracy, których wcześniej nie było. Jeśli chodzi o linę, to zrobiłem kilka treningów u przyjaciela na tartaku, jednak sezon zimowy nie sprzyja treningom na zewnątrz, więc możliwe, że na więcej przyjdzie czas.

Nie unikniemy porównań obu ostatnich sezonów. Zacznijmy od przeszkód. Który tor Ninja Warrior był trudniejszy?

Sumaryczna trudność wszystkich przeszkód była większa w piątym sezonie. I tam dodatkowo miałem większą presję. Mimo tych czynników uważam za tak samo prawdopodobną sytuację, w której spadam na ostatniej przeszkodzie w czwórce i dochodzę do liny w piątce.

Która przeszkoda w 5. sezonie była największym wyzwaniem?

Spadłem na flying bar. Nie miałem jej odpowiednio dobrze dopracowanej. Dodatkowo doszedł pompujący ciąg i większe zmęczenie. Pewnie, gdybym miał pecha, to równie dobrze mógłbym spać na dziesięciu innych przeszkodach. Ten program to mix umiejętności, psychy i odrobiny szczęścia.

A dla Ciebie, który sezon był większym wyzwaniem? Ten właśnie zakończony, do którego przystępowałeś jako Last Man Standing i musiałeś rywalizować z naprawdę mocnymi zawodnikami? Czy jednak 4. sezon, gdy pierwszy raz zetknąłeś się z programem, torem i całym tym zamieszaniem towarzyszącym nagraniom?

Zdecydowanie 5. sezon Ninja Warrior Polska był większym wyzwaniem. Czułem, że w najlepszym wypadku powtórzę swój wynik. Ostatecznie jestem bardzo zadowolony z tego, jak sobie psychicznie poradziłem.

W finale zabrakło Ci jednego przeskoku, żeby przejść Stage 3 i ponownie zmierzyć się z liną. Co tam się stało?

To prawda, zabrakło niewiele. Nie miałem wypracowanej idealnej powtarzalności na przeszkodzie. Zadziałała statystyka, w czwórce weszło, a w piątce nie.

Na koniec zostawiłem pytanie o przyszłość? Zamierzasz ponownie wystartować w programie? A jeżeli tak, to czy jakoś specjalnie się do tego przygotowujesz?

W kolejnych miesiącach muszę wyleczyć kontuzję nadgarstka. Od dyspozycji zależy mój start w kolejnej edycji Ninja Warrior Polska . Na pewno chciałbym wystartować, myślę, że są szanse na wygranie całego programu. Jeżeli będzie mi dane się przygotowywać, to postawię na trochę treningu przeszkodowego i więcej pracy na linie.

Dziękuję za rozmowę.

 

Fot. Polsat / Maciej Piórko

Przeczytaj także:

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany