Zawody HYROX MAJOR na PGE Narodowym dopiero się rozpoczęły, a już przejdą do historii tej młodej dyscypliny sportu. Głównie za sprawą nowych rekordów świata Zapewne nie ostatnich. Do historii przejdzie też Joanna Wietrzyk, która w Warszawie zdobyła Wielkiego Szlema, wygrywając wszystkie 4 majorsy w tym roku.

Do Warszawy na PGE Narodowy na zawody HYROX zjechali prawie wszyscy najlepsi zawodnicy tej nowe dyscypliny sportu. Okazją było wydarzenie MAJOR podczas którego zawodnicy z Elite15 walczą o miejsce na czerwcowych Mistrzostwach Świata HYROX w Sztokholmie. To ostatnia taka okazja w tym sezonie. W kategoriach indywidualnych do obsadzenia były jeszcze po 3 takie miejsca wśród kobiet i mężczyzn.

W piątek 16 kwietnia – w pierwszym dniu 4-dniowych zawodów w Warszawie – najpierw na linii startu stanęły panie, a później panowie z Elite15. To, że kibiców czekają ogromne emocje było jasne od samego początku. Tak samo jak to, że w Warszawie prawdopodobnie padną nowe rekordy. PGE Narodowy sprzyja szybkiemu bieganiu. Nie tylko z uwagi na to, że zawodnicy biegną po bieżni, ale również na dostępność tlenu i odpowiednią temperaturę.

Rywalizacja kobiet z Elite15

Patrząc na listę startową najlepszych 15 kobiet od razu można było typować, że od samego początku walka o zwycięstwo rozegra się między, mającą polskie korzenie Joanną Wietrzyk z Australii, a Amerykanką Lauren Weeks. Tym bardziej, że Wietrzyk walczyła o zwycięstwo w czwartych zawodach HYROX MAJOR. Nie było natomiast jasne, kto zgarnie ostatnie trzy wakujące miejsca na mistrzostwa świata.

Start. Lauren Weeks w swoim stylu wystartowała jak rakieta, od razu uzyskując kilka metrów przewagi nad pozostałymi zawodniczkami. Po pierwszej stacji – SkiErg – Amerykanka dalej utrzymywała lekką przewagę i jako pierwsza wbiegła na strefę SledPush.

Na drugiej stacji Wietrzyk doścignęła Weeks, kończąc pchanie sanek o jedną sekundę wcześniej od niej. Wybiegając ze stacji Weeks jednak wyprzedziła Australijkę, utrzymując tę przewagę przez kilometr biegu i jako pierwsza dotarła do SledPull.

SledPull to już był popis Wietrzyk. Zakończyła ona stację 20 sekund przed Amerykanką Alyssa McElheny i 25 sekund przed Weeks, która na tej stacji spadła na 3. miejsce. Ciekawie też było na dalszych miejscach. SledPull najmocniej zweryfikował aktualna mistrzynię świata – Niemkę Lindę Meier – która po tej stacji traciła aż 2 min. i 39 sek. do Wietrzyk i przestała się liczyć w wyścigu.

Lauren Weeks to co straciła na Sled Pull, odzyskała na Burpee Broad Jump (BBJ). Wbiegła na stację 20 sekund po Wietrzyk, a zakończyła ją 4 sekundy przed nią. Weeks o 37 sekund wyprzedziła też McElheny. I ponownie objęła prowadzenie w wyścigu. To wtedy też ostatecznie stało się jasne, że warszawski Hyrox to do końca będzie rywalizacją Wietrzyk i Weeks, a sprawa trzeciego miejsca, a także trzech ostatnich miejsc na mistrzostwa pozostanie otwarta aż do samego końca wyścigu. Przede wszystkim jednak po BBJ stało się jasne, że na zawodach w Warszawie padnie nowy rekord świata. Tak szybki był to wyścig.

Stacja piąta, czyli Rowing to była wyrównana walka Wietrzyk i Weeks, za plecami których toczyła się ostra walka o trzecie miejsce na podium.

Rywalizacja na Farmers Carry i na Sandbag Lunges to w zasadzie było powtórzenie tego, co obserwowaliśmy do tej pory, czyli dwie zawodniczki uciekające reszcie stawki. I jeszcze większa pewność co do tego, że będziemy mieli rekord świata. Joanna Wietrzyk opuściła stację wykroków z workiem po 48 minut i miała 8 minut zapasu do swojego własnego rekordu (56 min. i 3 sek.), a przed nią był tylko kilometr biegu i Wall Balls. Ten pierwszy pokonała w 3 min. i 15 sek. Rzucenie 100 piłek zajęło jej 3 min. i 20 sek.  Wietrzyk przekroczyła linię mety po 54 min. i 25 sek., ustanawiając nowy rekord świata.

Jako druga linię mety przekroczyła Lauren Weeks. Jej czas to 54 min. i 54 sek. To był najlepszy wynik w życiu Amerykanki i czas lepszy od obowiązującego do 16 kwietnia rekordu Wietrzyk (56:03). Ten stary rekord pobiła jeszcze druga Amerykanka, Alyssa McElheny, która zameldowała się na mecie po 55 min. i 56 sek. Tym samym Amerykanka wywalczył slot na Mistrzostwa Świata Hyrox w Szwecji. Oprócz niej kwalifikację zdobyły jeszcze Emilie Dahmen i Stefanie Oswald.

Rywalizacja mężczyzn z Elite15

Rywalizacja kobiet z ELITE15 i niesamowity rekord świata Joanny Wietrzyk mocno zaostrzyła apetyty na rekord w rywalizacji ELITE15 mężczyzn. Tym bardziej, że wśród samym zawodników, szczególnie Roncevica i Wenischa, apetyt na nowy rekord z pewnością też był duży. I owszem niedawny rekord Holendra Hidde Weersma z Londynu na poziomie 52 min. i 42 sek. był ambitnym celem, ale jednak do osiągnięcia.

I tak jak można było się spodziewać, Roncevic i Wenisch od początku przewodzili stawce zawodników. Jednak nie tak wyraźnie, jak to miało miejsce w przypadku startujących wcześniej Wietrzyk i Weeks. Wśród mężczyzn stawka była zdecydowanie bardziej wyrównana, co było widać na pierwszych stacjach. Po Sled Pull różnica miedzy pierwszą szóstką wynosiła zaledwie 16 sekund.

Różnica ta nieco wzrosła po BBJ, gdy szósty wówczas mistrz świata Tim Wenisch, tracił do prowadzącego  Sebastiana Ifversena z Danii 28 sekund.

Ta sytuacja praktycznie nie uległa zmianie po Rowing i później po Farmers Carry. Wtedy też – na 2 kilometry i 2 stacje przed końcem wyścigu – można było też przypuszczać, że kwestia podium rozstrzygnie się na Wall Ballach. Wygra ten, kto zrobi tam najmniej błędów.

Po Sandbag Lunges z rywalizacji o dobre miejsce wypadł Wenisch, który spadł na 7. miejsce, wyraźnie tracąc do prowadzącego Roncevic, który cały zdecydowanie zmierzał po zwycięstwo i nowy rekord świata.

I tak się stało. Alekxander Roncevic rzucił 100 piłek i przekroczył linię mety z rekordowym czasem 51 min. i 59 sek.

Na Wall Ballach 2. miejsce przegrał Ifversen, który miał aż 11 no reps, przez co wyprzedził go Dylan Scott z USA (czas: 52:40). Ifversen był ostatecznie trzeci. Jego czas to 53 min. i 17 sek. Na osłodę została mu jednak kwalifikacja na Mistrzostwa Świata Hyrox. Kwalifikację zdobył też Luke Greer i Louis Osselaer.

Przeczytaj także: