Zarejestruj się
Hasło zostanie wysłane na twojego e-maila.

Beata Kuraś – najlepsza zawodniczka Rankingu OCR Polska w 2018, zwyciężczyni kategorii wiekowej Ligi OCR Polska i zawodniczka zwycięskiej drużyny kobiecej w Lidze.

1. Pamiętasz swój pierwszy bieg z przeszkodami?

Trudo nie pamiętać. Moje początki to Runmageddon Rekrut i Classic w Gdyni w 2016 roku. Wraz z dziewczynami z Wild Girls pobiegłyśmy dla zabawy, by się powygłupiać, trochę pobrudzić, przeżyć cos fajnego.

Błoto pokochałam miłością wzajemną i natychmiast chciałam więcej. Pierwszym prawdziwym wyzwaniem był Runmageddon Hardcore na Pustyni Błędowskiej w październiku tego samego roku. To tam (gdy już wróciło mi krążenie i umiejętność myślenia) poczułam się niezniszczalna, wręcz kuloodporna i gotowa na wszystko. Wiedziałam, że to jest coś, co chcę w życiu robić. For fun biegałam jeszcze kilka miesięcy, aż w końcu przestało mi to wystarczać. Byłam silna, trenowałam kalistenikę, chciałam więcej i coraz częściej myślałam o elicie. We wrześniu 2017 trafiłam do xRunners. To była najlepsza decyzja i +50 do motywacji i siły.

2. W 2018 roku byłaś najlepszą zawodniczką Rankingu OCR Polska, a jakie masz biegowe plany na rok 2019?

W tym roku priorytetem są Mistrzostwa Europy OCR w Gdyni. Planuję starty na dystansach short i standard w Elicie. Kwalifikację Elite uzyskałam już w sierpniu poprzedniego sezonu, i ani chwili nie wahałam się, w której fali pobiec. W Danii, trochę ze strachu, wystartowałam w wiekówce, ale teraz wychodzę z założenia, że skoro jestem zawodnikiem polskiej elity, to na mistrzostwach będę rywalizować z elitą europejską – proste.

Niestety w końcówce ubiegłego sezonu nabawiłam się kontuzji barku. To wyeliminowało mnie z treningów na prawie całą zimę. Dopiero niedawno wróciłam do sprawności. Mam nadzieję, że wrócę do przyzwoitej formy i będę gotowa na czerwiec. Znam swoje miejsce w szeregu, nie nastawiam się na spektakularny wynik czasowy, ale kończąc mistrzostwa z opaską Elite będę spełniona.

Inne plany to oczywiście to Liga OCR i Mistrzostwa Polski. Lubię przejrzyste zasady i pewną standaryzację, którą Liga narzuca organizatorom, więc liczę na to, że biegi tej rangi będą zorganizowane profesjonalnie. Chciałabym pobiec dobrze, ale bez ciśnienia. Dla siebie, dla drużyny i by dalej bawić się tym sportem. Na pewno jestem już na etapie “nic nie muszę – wszystko mogę”, więc zabijać się o podium z dziewczynami o połowę młodszymi nie muszę (śmiech).

Nowością w moim kalendarzu są biegi mundurowe. Od lat obiecuję sobie Hard w Biegu Morskiego Komandosa, Bieg Tygrysa w Orzyszu czy Bieg Katorżnika. Mundury leżą w szafie i czekają, ale intensywny sezon 2018 nie pozwolił mi pójść w tym kierunku. Tym razem chciałabym.

3. Jak wygląda Twój reżim treningowy?

Bieganie nie jest moja pasją i całe szczęście nie bieganiem się w OCR-ach wygrywa(ło). Mam na myśli Elite kobiet w 2018 roku. Nie ukrywam, że zmiana zasad na system opaskowy był dla mnie bardzo korzystny. Wykorzystałam ten fakt i dzięki sile udało mi się kilkakrotnie ukończyć biegi w Top10, w tym 3 razy na podium, czy wygrać Barbariana bez straty ani jednego życia.

Myślę o sobie bardziej jak o Zawodniku – Przeszkodowcu, a nie Biegaczu. Zdecydowanie lubię przeszkody. Nawet te, które w poprzednim sezonie powodowały, że kończyłam biegi bez skóry na dłoniach, bez opasek i z oczami pełnymi łez. Przez kontuzję dopiero wracam do treningowego rytmu, w którym na stałe wprowadzam bieganie na równi z treningiem chwytu. Zdaję sobie sprawę z faktu, że do Mistrzostw Europy czasu jest mało, więc narzucony mi „reżim” 6 dni treningowych nie jest przesadą.

4. Co trzeba zrobić, żeby więcej kobiet startowało w Elicie?

Eh… ten temat wałkowany jest przez całą zimę przez wszystkich, którzy uważają, że trzeba się wypowiedzieć i “coś z tym zrobić”. A ja odpowiem tak: sezon 2018 się skończył. Dziewczyny trenują jak zawodowcy, ostrzą pazury na ligę, coraz więcej potrafi pochwalić się sprawnością i siłą o jakiej rok temu nikt nie marzył (!). I wbrew pozorom jest nas już sporo. Dla przykładu: na liście startowej marcowego Bieguna są już 53 kobiety w fali Elite! Czy to nadal tak mało i “coś trzeba z tym robić”? Myślę, że w 2019 ten trend się utrzyma i na czołówkę wysuną się nowe nazwiska i nowe twarze. Jest nas coraz więcej w elicie, więc mam nadzieję, że organizatorzy podejdą do nas z większą uwagą i poszanowaniem faktu, że choć jesteśmy zdeterminowane i silne jak nigdy, to jednak nadal jesteśmy niższe i słabsze od mężczyzn, więc dostosowanie przeszkód tak, by były w zasięgu większości nie jest przesadą!

5. Czym na co dzień zajmuje się Beata Kuraś?

Na co dzień pracuję w dziale Obsługi Wierzytelności jednej z trójmiejskich firm zajmującej się obrotem, zarządzaniem i windykacją wierzytelności konsumenckich. Moje stanowisko to często pierwszy kontakt dłużnika z wierzycielem, więc zarówno asertywność jak i siła charakteru się przydają. Ostatnio pod jakimś moim zdjęciem przeczytałam, że “do obsługi wierzytelności trzeba mieć siłę chwytu”. Uśmiechnęłam się pod nosem na ten sposób postrzegania tego sektora rynku, bo jednak niekoniecznie to jest ważne na moim stanowisku, ale zgodzę się, że i tu i tu wygrywa się głową.

Fot. Biuro Prasowe Runmageddon – Sandra Biegun/Xrepo

Czytaj także:

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany