Zarejestruj się
Hasło zostanie wysłane na twojego e-maila.

Z Małgorzatą Daszkiewicz, jedną z najlepszych polskich zawodniczek startujących w biegach z przeszkodami, Mistrzynią Europy Spartan Race 2017 w kategorii wiekowej 25-29 lat i ambasadorem biegu Adrenaline Rush, rozmawiamy o miłości do biegów OCR, planach na przyszłość, pieniądzach i zawodzie nauczyciela.

 

Kiedy rozpoczęła się Twoja przygoda z biegami przeszkodowymi?

OCR-y biegam od 3 lat. Pierwszym biegiem był Runmageddon w Warszawie. Z tym się wiąże ciekawa historia. To nie było tak, że dowiedziałam się o Runmageddonie i od razu w nim  wystartowałam. To wszystko było zaplanowane. Jestem osobą, która przygotowuje się do takich rzeczy. Dlatego starałam się do tego jak najlepiej przygotować. I chyba wyszło całkiem nieźle, bo mój pierwszy bieg zakończyłam na 3. miejscu. Od tego wszystko się zaczęło.

Skąd się wziął pomysł na biegi z przeszkodami. To był impuls? Czy może byłaś znudzona zwykłymi biegami?

W tym samym roku co Runmageddon, pobiegłam również swój pierwszy półmaraton. Przygotowywałem się do niego naprawdę ciężko. Liczyłam, że będę miała czas w okolicach jednej godziny i 45 minut. Wyszła godzina i 39 minut. Byłam więc zadowolona, że będąc dla siebie sama trenerem, udało mi się do tego tak dobrze przygotować. Ale były to dla mnie naprawdę męczące treningi. Czułam się nimi zmęczona. Poza tym, jak startowałam w półmaratonie ważyłam 49 kg (teraz 58 kg) i  bardzo źle czułam się z tą niską wagą. Dlatego, gdy zobaczyłam na fejsbuku, że jest coś takiego jak Runmageddon, a że od dzieciaka lubiłam takie wyzwania, taplanie się w błocie, czołganie się, to stwierdziłam dlaczego nie. Zaczęłam się przygotowywać. Więcej siłowni. Nadal dużo biegania. Wystartowałam i zajęłam 3. miejsce.

Czyli to nie była miłość od pierwszego wejrzenia, tylko to uczucie zrodziło się już po biegu.

Dokładnie. To mi przypomniało moje dzieciństwo. Za dzieciaka tato zawsze budował mi tory przeszkód i to bardzo lubiłam. I po tym biegu stwierdziłam, że to jest właśnie to, co będę robić dalej, bo sprawia mi to bardzo dużą przyjemność.

W OCR-ach całkiem dobrze się odnajdujesz. Masz sporo sukcesów na swoim koncie. A ten dla Ciebie najważniejszy?

Takim największy sukcesem jest zdobycie w 2017 roku tytułu Mistrzyni Europy Spartan Race w kategorii wiekowej 25-29 lat, a także 4. miejsce na Mistrzostwach Świata w Kanadzie w mojej kategorii wiekowej. Mistrzostwa Świata to były zresztą pierwsze moje tak poważne zawody. Jechałam na nie marząc znaleźć się w pierwszej 15-ce. Wyszło dużo lepiej.

Czyli kolejna niespodzianka w Twoim życiu. Trudno więc w takiej sytuacji nie zakochać się w OCR-ach

Dokładnie (śmiech)

Za nami Mistrzostwa Europy OCR w Danii. Wielu europejskich zawodników nie kryje rozczarowania tą imprezą. Zwłaszcza krótkim dystansem. Jak Ty je oceniasz?

W tym roku Mistrzostwa Europy nie poszły mi najlepiej. Indywidualnie niestety nie doniosłam żadnej opaski do mety. Uważam, że były bardzo trudne. Nie do końca podobało mi się to, co było na mistrzostwach. Ja bardzo lubię biegać. Dla mnie przeszkoda co 50-100 metrów nie jest tym, o co powinno chodzić w biegach z przeszkodami.

Jakie masz plany na dalszą cześć sezony 2018? Gdzie Cię będzie można zobaczyć?

Na pewno na Mistrzostwach Polski w biegach przeszkodowych w Gdyni (8-9 września). Później Adrenaline Rush (29 września). To będzie, mam nadzieję, taki mój prezent urodzinowy, bo akurat tego dnia mam urodziny. I oczywiście Mistrzostwa Świata OCR w Londynie (19-21 października), gdzie pobiegnę na dystansie 15 km. A na koniec Mistrzostwa Świata Spartan Race w Grecji, w Atenach.

No właśnie, w odróżnieniu od innych polskich zawodników, Ty dość często startujesz za granicą.

Zgadza się. Obecny sezon rozpoczęłam startem w Spartan Race we Francji. W Elicie zajęłam 3. miejsce, gdzie tak naprawdę nie spodziewałam się aż tak dobrego wyniku, bo dopiero rozpoczął się mój sezon biegowy. Lubię startować za granicą, szczególnie w Spartanach, bo biegi organizowane są w naprawdę pięknych miejscach.

Od 3 lat ścigasz się w biegach z przeszkodami, ale chyba ze sportem jesteś związana dłużej?

Sport w moim życiu pojawił się w podstawówce. Wtedy interesowały mnie głównie biegi i skok w dal. Rywalizowałam na 800 metrów. Tę miłość do sportu zaszczepili we mnie nauczyciele, którzy gdzieś tam pchali mnie w sport. Im zawdzięczam to, że jestem w tym miejscu w którym jestem.

Teraz sama jesteś nauczycielką

Jestem z wykształcenia nauczycielem wychowania fizycznego. I bardzo chciałabym być takim nauczycielem, który zauważy w każdym dziecku jakieś chęci do uprawiania sportu. Zauważy i wskaże mu odpowiednią drogę. Ale póki co spełniam się zawodowo jako menadżerem zajęć grupowych w trzech klubach fitness. Dwóch w Płocku i jednego we Włocławku. Prowadzę również zajęcia fitness.

A co z nauczaniem? Uczysz w szkole?

Na razie mam przerwę. Ale bardzo chciałabym wrócić do zawodu nauczyciela. Docelowo chciałabym uczyć. Także mój mąż musi zarabiać dużo pieniędzy (śmiech)

Poruszyłaś temat pieniędzy, więc zostańmy przy nim. Czy z biegania można wyżyć?

Na chwilę obecną raczej nie. Chociaż mam nadzieję, że w przyszłości biegi z przeszkodami będą jeszcze bardziej popularne. Będą obecne w mediach. Pojawią się sponsorzy. I będzie można utrzymać się z profesjonalnego uprawiania tego sportu. Na chwilę obecną nie mogłabym rzucić pracy, żeby w stu procentach poświęcić się biegom.

Jesteś ambasadorką biegu Adrenaline Rush. Co jest w nim wyjątkowego?

Tak na prawdę do Adrenaline Rush przekonali mnie ludzie, którzy ten bieg organizują. Uważam, że biorą moje i Roberta (Bandosza) uwagi sobie do serca. Dla nich nasze zdanie jest ważne, bo my znamy biegi przeszkodowe, a oni chcą zorganizować ten bieg jak najlepiej. I to się udaje. Adrenalina zbiera bardzo dużo pozytywnych opinii. Dodatkowo są fajne przeszkody. Na pewno wymagające. Jest też fajna rodzinna atmosfera. I takie, wydawać być się mogło drobne sprawy, ale jakże przyjemne, jak darmowa pizza, żurek po biegu, ognisko. Coś to tworzy fajną atmosferę wokół biegu. Z punktu widzenia zawodników nie można też zapominać o nagrodach pieniężnych, co jeszcze w Polsce jest zjawiskiem dość wyjątkowym.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał Marcin Kiepas

 

Czytaj także:

  1. Robert Bandosz: król podwórka, sportowiec, ambasador, mistrz OCR
  2. Jaro Bieniecki: Rumageddon mój widzę ogromny
  3. Szczechla: moim marzeniem jest wystartować w Barbarian Race

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany