Już od ponad półtora roku zmagamy się z pandemią COVID-19, przez co nasze życie zmieniło się w mniejszym lub większym stopniu. Wiele osób, zamiast wychodzić do restauracji, kina, podróżować, woli gry hazardowe za darmo w kasynach online. Poprawa sytuacji nastąpiła wraz z wprowadzeniem szczepień, z których skorzystało już ponad 50% dorosłych Polaków. Wraz z nastaniem jesieni zwiększa się jednak liczba zakażeń, także wśród szczepionych. Postanowiliśmy sprawdzić, jakie czynniki wpływają na ryzyko zachorowania na COVID-19 u szczepionych.
Kolejna fala przed nami
W większości krajów europejskich i nie tylko, wraz z nadejściem października i listopada zwiększyła się liczba chorych na COVID-19. Wiele przypadków dotyczy osób szczepionych, u których występują tak zwane przełomowe infekcje. Są one najczęściej podobne do zwykłych infekcji COVID-19 u osób nieszczepionych, jednak śmiertelność wśród osób szczepionych jest znikoma, co dowodzi częściowej skuteczności szczepień. Najczęściej mówi się o takich symptomach jak: ból głowy, katar, kichanie, ból gardła i utrata węchu. Osoby niezaszczepione z kolei mają o wiele częściej gorączkę i uporczywy kaszel. W związku z tym szczepione osoby często zakażenie koronawirusem porównują do zwykłego przeziębienia. Osoby zaszczepione są mniej narażone na hospitalizację, jak i mają mniej objawów w początkowych stadiach choroby. Do tego także są mniej podatne na rozwój długiego COVID.
Czynniki zwiększające ryzyko
W przypadku krajów, gdzie panują nowe warianty koronawirusa, spory odsetek wśród chorych stanowią osoby zaszczepione. Jednak tam, gdzie nie ma problemów z nowymi wariantami, ledwie ułamek chorych stanowią osoby po 1 lub 2 dawkach szczepionki. Niemniej jednak trzeba wiedzieć, że są pewne czynniki, które mają wpływ na to, czy jesteśmy bardziej podatni na zachorowanie.
Rodzaj szczepionki
Pierwszym z takich czynników jest rodzaj otrzymanej przez nas szczepionki. Badania kliniczne wykazały, że szczepionka Moderna zmniejszyła ryzyko rozwoju objawowego COVID-19 o 94%, natomiast Pfizer znajduje się na poziomie 95%. O wiele gorzej niestety wyglądają w tym zakresie szczepionki Johnson & Johnson i AstraZeneca, u których jest to odpowiednio 66% i 70%. Warto jednak dodać, że zastosowanie dłuższej przerwy między szczepionkami AstraZeneca zwiększało ochronę nawet o ponad 80%. Jak zatem widać, osoby zaszczepione 1 dawką Johnsona i 2 dawkami AstryZeneca, są niestety bardziej podatne na zachorowanie.
Czas od szczepienia
Naukowcy mówią również o tym, że czas od szczepienia jest istotny w tym zakresie. Im dalej od szczepionki, tym nasza ochrona będzie się zmniejszać. Niektóre badania, które nie zostały jeszcze potwierdzone, mówią o tym, że szczepionka Pfizer może stracić swoją moc już po 6 miesiącach.
Warianty
Nie da się ukryć, że za wzrost zachorowań w wielu krajach odpowiadają nowe warianty koronawirusa. Szczególnie chodzi o deltę, która jest jednak bardziej inwazyjna. Badania wykazały, że w przypadku pierwszych wariantów szczepionki wykazują wysoki poziom zabezpieczenia. Jednak nowe odmiany zmniejszają skuteczność szczepionek nawet o kilkanaście procent.
Nasz układ odpornościowy
To chyba najważniejszy czynnik, gdyż za odporność w głównej mierze odpowiada nasze ciało. Trzeba pamiętać, że nasza sprawność immunologiczna zazwyczaj spada wraz z wiekiem. Ponadto długotrwałe schorzenia mogą również osłabić naszą reakcję na szczepienie. Z tego też powodu wśród najczęstszych pacjentów i ofiar są osoby starsze o najgorszym układzie odpornościowym. Poprzez odpowiednią dietę, suplementację, aktywność fizyczną możemy jednak poprawić swój układ odpornościowy, co ograniczy ryzyko infekcji.