Nie od dziś mówi się, że czekają nas czasy, gdzie maszyny, komputery zastąpią nas w wykonywaniu większości obowiązków. Już teraz dochodzi do wielu zmian, gdzie choćby automaty do gier online zastąpiły zwykłe automaty, a samochody zaczynają jeździć bez kierowcy. Niektórzy jednak zastanawiają się nad tym, czy niektóre z wprowadzonych rozwiązań zamiast nam pomóc w pracy, tylko ją utrudniają?
Wizja a rzeczywistość
W przedstawianej niejednokrotnie utopijnej wizji świata, technologia uwalnia naszą pracę od powtarzalnych, przyziemnych zadań, dzięki czemu będziemy w stanie poświęcić swój czas na inne zadania. Jednak mamy przy tym również dystopijną wizję, gdzie roboty zastępują nas w pracy, a my lądujemy na bezrobociu, co przekłada się na problemy społeczne oraz gospodarcze.
Wiele się zatem mówi o potencjale robotów do podjęcia naszej pracy, gdzie nowe technologie są w stanie zmieniać życie pracowników. Firmy, zwłaszcza korporacje już teraz korzystają z systemów do monitorowania, zarządzania czy motywowania swoich pracowników. Szczególnie stało się to popularne w czasie pandemii koronawirusa. Osoby zarządzające pracownikami, projektami mogą dziś w wielu branżach przed komputerem śledzić każdą sekundę dnia pracy danej osoby. Firmy dostawcze korzystają między innymi z czujników ruchu, przez co śledzą każdy ruch swoich kierowców. Oczywiście ma to swoje uzasadnienie, gdyż pomaga pracodawcom sprawdzać zleconą przez nich pracę. Z drugiej jednak strony pracownicy czują się coraz bardziej jako jednostki śledzone na każdym kroku.
Automatyzacja na chwilę obecną nie jest w stanie zastąpić wszystkich pracowników w magazynach, fabrykach, jednak sprawia, że te osoby, które pozostały na swoich stanowiskach, mogą mieć jeszcze więcej obowiązków, przez co ich praca stała się intensywna, a nawet niebezpieczna. Firmy automatyzują swoje systemy i wprowadzają strategię maksymalizacji zysków. Świetnym tego przykładem może być Amazon. W ostatnich latach stał się on wręcz symbolem automatyzacji w imię wydajności, gdzie niestety odbywa się to często kosztem pracowników. W centrach Amazon wprowadza się systemy obserwacji, motywacji pracowników, które prowadzą do tego, że ludzie zaczynają pracować jeszcze więcej i intensywniej. Te osoby, które nie nadążają, mogą zostać szybko zwolnione. Słychać było głosy o osobach, które nie chcą sobie robić przerw w pracy na wizytę w toalecie czy posiłek, gdyż obniża to ich ocenę.
Oczywiście Amazon nie jest jedyną firmą, która wykorzystuje automatyzację do kontrolowania pracowników. Dziś sztuczna inteligencja, oprogramowanie i maszyny zarządzają pracownikami dostępne są w miejscach, gdzie działają call center, magazyny. Niektórzy stawiają na systemy, które podczas pracy zdalnej wykonują skan pracownika, zdjęcia, aby upewnić się, że ten znajduje się cały czas przed komputerem. Analizuje się dziś komunikację pracowników, następuje zbieranie ich danych biometrycznych. Jako pracownicy w takiej sytuacji tracimy jednak prywatność, przez co możemy czuć się stale obserwowani i kierowani przez sztuczną technologię. Wprowadza to sporo nerwowości w życie wielu osób. Kierowcy, którzy zajmują się dostarczaniem paczek, otrzymują dzienne zadania, które należy wykonać w określonych godzinach. Nie dziwi nas zatem fakt, że na filmikach ze zdarzeniami drogowymi coraz częściej widać pędzących dostawców znanych firm.
Nieuchronne jest wprowadzanie nowych technologii, jednak musi to następować z dobrymi rozwiązaniami dla obu stron. Można mieć bowiem wrażenie, że wraz z postępującą automatyzacją, powstaje coraz więcej ludzkich robotów, którzy mechanicznie wykonują te same czynności czy też stale muszą się trzymać planów. Mimo postępu technologicznego w ostatnich latach tempo wzrostu wydajności spada. Nie pracujemy już tak ciężko, jak jeszcze 2 czy 3 dekady temu. Przekłada się to na efekty.
Stoimy zatem przed poważnymi zmianami, które muszą zostać dokładnie przemyślane. Automatyzacja bowiem miała służyć poprawie efektywności pracy poprzez nowe maszyny, a nie systemy, które mają zarządzać i kontrolować pracownikami.
Fot. pexels