Zarejestruj się
Hasło zostanie wysłane na twojego e-maila.

Pierwszy w 2023 roku Barbarian Race odbędzie się w dniach 21-23 kwietnia w Ustroniu. Biegacze do wyboru będą mieli aż 5 różnych formuł. Od krótkiej i pozbawionej przeszkód, ale za to bardzo stromej i palącej łydki formuły Peak28, aż po długi bieg w formule Pain dla prawdziwych przeszkodowych wariatów. W tym artykule znajdziesz analizę wszystkich tras Barbariana.

W czwarty weekend kwietnia w Ustroniu na przeszkodowców czekać będzie aż 5 różnych formuł biegów spod szyldu Barbarian Race. Będzie to Peak 28, Arrow, Opener, Race i Pain.

Peak 28 to bieg na Czantorię. Jedyną przeszkodą jest górą. Bardzo stroma. To 1,6 km non stop pod górę, po stoku o średnim kącie nachyleniu około 28 stopni i 450 m przewyższeń. Bieg ma świetną oprawę. Odbywa się wieczorem w świetle pochodni, które wytyczają trasę. Grill na mecie. Zobacz: PEAK28 – nowa formuła biegu Barbarian Race

Arrow to prekursor krótkich OCR. Kilkaset metrów plus 9-10 flagowych przeszkód.

Opener – dla wszystkich rozpoczynających przygodę z biegami przeszkodowymi (OCR). Trasa liczy około 8 km. Ogromnym plusem tej formuły jest to, że przeszkody dostosowane są dla debiutantów. Nie spotkasz więc na trasie tych najtrudniejszych, a większość z napotkanych ma dodatkowo pewne uproszczenia, które dobrze przygotują do klasycznego Barbariana Race. W tej formule nie ma elity, liczba podejść do przeszkody jest dowolna, w razie niepokonania robisz 20 burpees, lecisz dalej i ogólnie dobrze się bawisz.

Race  – 12-13 km i około najlepszych 30 przeszkód. Pełna pula zabawek. Zasady w falach open (nie mylić w Openerem): 2 podejścia do przeszkody, w razie niepokonania dostajemy dodatkowe minuty do czasu biegu, różna liczba z zależności od trudności przeszkody. Można zarobić od 2 do nawet 10 dodatkowych minut. Elita ma jedno podejście i system opaskowy: panowie mogą stracić dwie opaski, a panie 4 i być klasyfikowanym. W razie utraty wszystkich opasek są poza konkurencją.

Analiza trasy w Ustroniu, czyli co spotkasz, jaki jest teren, gdzie warto przyspieszyć a gdzie zdecydowanie lepiej oszczędzać siły:

Limity czasowe. Nie bądź jak PKP – odrabiaj spóźnienie 🙂

Barbarian Pain – to formuła dla największych OCR-owych wariatów i wariatek. Limit czasu na Race (lub na pierwsze okrążenie) to 2 godz. i 30 min. Raz został on wydłużony do 2 godz. 45 min., ale to był wyjątek i warto szykować się na ten pierwszy limit. Tempo na styk: 12,5 min/km. Podejście na Czantorię zjada około 30 min z 2,5 godzinnego limitu. Na pozostałe 10,5 km mamy więc 2 godziny. Aby zmieścić się w granicy limitu trzeba biec w tempie 11:20 min/km. To jest na styk, a ja nie polecam na styk. Wystarczy jedna kolejka na przeszkodzie, wiązanie buta, siusiu czy inne przygody w krzakach i po balu. Zasady są jak na Runmageddonie Ultra – nie zmieścisz się w w limicie na pierwsze kółko to odpadasz. Oba biegi mają też limit na mecie: Race 2,5 godz., a  Pain 5 lub 5,5 godz. Jeśli przekroczysz ten limit to dostaniesz medal na mecie, jednak nie będziesz klasyfikowany w żadnej kategorii. Aha, pamiętaj, że aby zapisać się na nieco ukrytą formułę Pain, trzeba wejść w Race i tam pierwsza fala to właśnie opcja dwóch okrążeń.

Bezpieczne tempo całości pierwszego okrążenia typowałbym na 11,5 min/km. Czyli z lekkim zapasem warto szacować jego ukończenie na 2 godz. i 15 min. Jeśli podejście zajmie nam 30 min., to na resztę trasy i większość przeszkód zostaje 1 godz. i 45 min. A to oznacza, że pomijając początkowe 1,6 km pod górę, trzeba utrzymać tempo biegu w granicach 10 min/km.

Warto się przygotować fizycznie i dobrze zregenerować przed startem. Rok temu postanowiłem przejechać maraton na rolkach w przeddzień biegu. Pomimo doświadczenia w tym sporcie i bardzo łagodnego potraktowania startu, kosztował mnie sporo sił, co ujawniło się w niedzielę na trasie Barbariana… Było więc na przeżycie, poniżej relacja właśnie z zeszłego roku:

Istotne jest też przygotowanie mentalne. Jeżeli Ci się wydaje, że nie dasz rady, to za trudne, jest za wcześnie – weź i po prostu SPRAWDŹ 🙂 Najczęściej “wydaje mi się” ma się nijak do rzeczywistości. Jeżeli koniecznie potrzebujesz opinii innych osób o stanie Twojego przygotowania spytaj znawców, trenerów czy doświadczonych zawodników. Znajomi i rodzina, którzy często nie mają żadnego doświadczenia, nie są właściwymi osobami w tej sytuacji. Będą najczęściej odradzać Ci taki start, ponieważ sami by się go bali.

Warto skupić się na silnych stronach: charakterze, podejściu, doświadczeniu, tym co robisz dobrze i skutecznie. Zwróć uwagę, że jesteśmy uczeni dokładnie odwrotnie: skupiamy się przede wszystkim na błędach oraz słabych stronach i ogromnie trudno nam czerpać satysfakcję z tego co zrobiliśmy dobrze, bo przecież “mogło być lepiej”…

Wystartuj, a zdobędziesz bezcenne doświadczenie, przeżyjesz przygodę, a ci co odradzali będą zazdrościć, jednak mało prawdopodobne, że kiedykolwiek głośno to powiedzą 😉 Ogromnie pomaga koncentracja na tym na co masz wpływ: przygotowanie, trening, regenerację, sprzęt, picie i jedzenie. Jest masa rzeczy, na które nie masz wpływu: pogoda, forma innych zawodników, sędziowie czy wszelkie odgórne ustalenia. Pytanie, czy jest więc sens zaprzątać sobie nimi głowę?

Powodzenia ogromnie na którejkolwiek trasie w Ustroniu. Do zobaczenia!

Przeczytaj także:

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany