Dla Runmageddonu to miał być rok śmiałych planów i ekspansji zagranicznej. Pandemia koronawirusa jednak pokrzyżowała te plany i sprawiła, że trzeba było walczyć o przeżycie. Rok 2020 podsumowuje Jaro Bieniecki.

To miał być piękny rok dla naszej dojrzałej, bo już sześcioletniej organizacji. Struktury firmy były mocne. Zespół doświadczony i zaangażowany. Plany nowych serii, rywalizacji dla uczestników dopięte na ostatni guzik. I nagle wielkie, wywołane pandemią, zamknięcie, które zmieniło świat – opowiada Jaro Bieniecki.

Dla Runmageddonu rok 2020 rozpoczął się dobrym eventem w podwarszawskim Garnizonie Modlin. W dniach 28-29 lutego padł rekord startujących w lutowej rywalizacji. Zimowe trasy pokonało aż 3500 uczestników, to prawie o 1000 osób więcej niż w roku ubiegłym.

Następny planowany event miał odbyć się na początku kwietnia i oficjalnie rozpocząć sezon wiosenno-letni. Jednak nie doszedł do skutku. Ten, jak i kolejne wiosenne Runmageddony został przeniesiony na inny czas. Prawie czteromiesięczna przerwa spowodowała ponad 90% spadku przychodów firmy, a koszty stałe ją zatapiały. Runmageddon, tak jak wielu organizatorów eventów sportowych stanął nad przepaścią. Musiał działać szybko i zdecydowanie. Przede wszystkim musiał znaleźć oszczędności. Zredukować koszty do 80 %. Jednym sposobem na to była restrukturyzacja zatrudnienia.

Demontaż zespołu, który z sukcesami i porażkami budowaliśmy przez 6 lat, był dla nas bardzo trudny. Zostaliśmy zmuszeni, by podziękować ludziom, którzy tworzyli i angażowali się w Runmageddon całym sercem. Z 60-osobowej ekipy zostało w Runmageddonie tylko 10 osób. Mimo sytuacji i naszych ciężkich decyzji kilkoro współpracowników zdecydowało się też nam pomóc z własnej woli. Te osoby miały przed sobą zadanie. Przetrwać ten trudny czas i przygotować się na start sezonu, jak tylko będzie to możliwe – opowiada Jaro Bieniecki, założyciel Runmageddonu.

W trakcie lockdownu Runmageddon robił wszystko, by trwać w świadomości ludzi. Chciał podtrzymywać w nich nadzieję na szybki powrót na trasy oraz rzucając im wirtualne wyzwanie, dbać o ich kondycję i dobre samopoczucie. W tym celu zorganizował nową, wirtualną formułę “Runmageddon Solo”, w której uczestnicy samodzielnie pokonywali kilometry i przygotowane przez siebie przeszkody, a za udokumentowany wysiłek otrzymywali unikatowy medal i bandanę. W pandemicznych Runmageddon udział wzięło ponad 1300 osób, w tym około 250 dzieci.

Czerwiec 2020 zaczął przynosić stopniowe zmiany. Odmrażanie gospodarcze kraju, uchylało powoli drzwi różnym branżom, ale organizacja eventów nadal była pod znakiem zapytania.

Śledziliśmy każdy krok rządu i szukaliśmy możliwości na powrót. Dla trwania marki to było bardzo ważne i jak się okazało później skuteczne. Wystartowaliśmy z Runmageddonem Post Apo w Garnizonie Modlin. Zrealizowaliśmy mikro event, tak by zagwarantować bezpieczeństwo uczestnikom oraz, by działać w zgodzie z obowiązującymi obostrzeniami. Post Apo wywołało wiele kontrowersji wśród naszej społeczności. Jedni cieszyli się, że w końcu wybiegli na nasze trasy, inni narzekali, że nie był to taki prawdziwy Runmageddon – mówi Bieniecki.

…i dodaje:

Post Apo pozwoliło nam się dotrzeć, pogodzić oczekiwania z możliwościami. Runmageddończycy zrozumieli, że sezon 2020 będzie inny, a my wyciągnęliśmy wnioski, jak ulepszyć eventy w dobie pandemii.

11 lipca br. odbył się pierwszy pełnowymiarowy Runmageddon w Gliwicach. Uczestnicy mogli wybierać z 5 dostępnych formuł. Nie był to, co prawda Runmageddon, jaki znali z lat ubiegłych. Trasa, przeszkody wyglądały podobnie, ale zabrakło przestrzeni dedykowanej fanom ekstremalnego sportu – pełnego atrakcji Miasteczka Kibica.

Runmageddon 2020 były bardziej sportowe i indywidualne, a zdecydowanie mniej towarzyskie i biesiadne. Kibice, rodziny startujących nie mieli wstępu na teren eventu. Zawodników obowiązywały różne, nowe nakazy:

  • pomiar temperatury;
  • noszenie maseczek w części zamkniętej;
  • skrócony czas przebywania na terenie Runmageddonu przed i po starcie.

Gąszcz zmieniających się regulacji powodował, że organizatorzy niekiedy z dnia na dzień musieli zmieniać formułę wydarzenia, na przykład: przeorganizowano przestrzeń dla Runmageddończyków, tj.: Biuro Zawodów, depozyt, prysznice, zmieniano godziny startów i liczbę startujących.

Jednak mimo zmiennej sytuacji, udało się w roku 2020 przeprowadzić 8 sportowych wydarzeń: w Ełku, Krakowie, Poznaniu, Trójmieście, Wrocławiu, Warszawie i Lesku i zapewnić ekstremalne wyzwanie tysiącom, szukających sportowych wrażeń, ludzi.

Sezonem 2020 pokazaliśmy, że mimo światowego lęku wywołanego pandemią, sportowe wydarzenia są potrzebne. Dają ujście energii i emocjom. Ważne jest, by przygotować je w sposób minimalizujący ryzyko zakażenia. Osoby, które biegały z nami, dziękowały nam, że się nie poddaliśmy, że dzięki nam mają namiastkę normalności i mogą realizować swoje sportowe pasje. Oczywiście frekwencyjnie ten rok nie był łatwy. Połowiczny sezon nie pomógł nam wrócić do formy sprzed pandemii, ale pokazał potrzebę i popyt na nasze wyzwania, a także doświadczył nas organizacyjnie – mówi Bieniecki.

Frekwencja tego roku cofnęła Runmageddon do lat, kiedy zaczynał, a dokładnie do roku 2016. O 50 procent mniej zawodników wystartowało w ekstremalnym biegu z przeszkodami. Wynik był daleki od sukcesów 2017, 2018,2019, kiedy marka odnotowywała ciągłe wzrosty. Nawet najliczniejsze eventy we Wrocławiu, czy Trójmieście, były mniejsze o 50 procent.

>>> KALENDARZ BIEGÓW Z PRZESZKODAMI NA ROK 2021 <<<

Przypadek Runmageddonu pokazał jednak, że warto szukać rozwiązań, zarówno trudnych jak i odważnych. Dzięki swoje mobilizacji utrzymali przewagę na rynku biegów przeszkodowych oraz imprez biegowych. Na 14 największy imprez sportowych w Polsce w roku 2020, ich zajęły pierwsze pięć miejsc, osiągając największą frekwencją i tym samym prześcigając takie eventy jak: Orlen Maraton Warszawski, Tauron Festiwal Biegowy czy Hyundai Ultra Maraton Bieszczadzki.

Sezon 2020 skończył się październikowym Runmageddonem w Lesku, ale od tego czasu organizator zapowiedział już 9 imprez w roku 2021 i na tym nie poprzestanie.

Pierwszy z nich, zapowiedziany jest na dni 27-28 lutego 2021 i odbędzie się w Warszawie. Następne odbędą się 17 kwietnia w Krakowie, 15 maja w Trójmieście, 29-30 maja w Warszawie, 12 czerwca na Śląsku, 26-27 czerwca w Ełku, 10-11 lipca w Karkonoszach i 21-22 sierpnia we Wrocławiu.

Lokalizacja zapowiedzianych Runmageddonów na rok 2021

 

(mat. pras.)

Fot. Biuro Prasowe Runmageddonu

Czytaj także: