Zarejestruj się
Hasło zostanie wysłane na twojego e-maila.

Ninja Club Kraków mieści się przy ulicy Księcia Józefa 54a. To nowa miejscówka na przeszkodowej mapie Polski i miejsce, gdzie solidnie można potrenować.

Otwarta w jesieni sala to nowe miejsce na przeszkodowej mapie Polski. Obserwując trendy i rozwój krajowej infrastruktury przeszkodowej byłem ciekaw, co też tam przygotowano, i w którą stronę w Krakowie idziemy. Wizualizacje robiły imponujące wrażenie. I jak tylko można było skorzystać, pojechałem i zwiedziłem. To co tam zobaczyłem znajdziecie w poniższej relacji:

W Ninja Club Kraków można znaleźć przeszkody rodem z ninja:

  • ufo – podwieszane z możliwością regulacji odległości;
  • floating steps – znane jako lewitujące schody z Ninja Warrior Polska;
  • ninja rings/ring toss i kołkownica – przeszkody z pogranicza OCR i ninja;
  • unstable bridge – mamy jedynie łatwiejszą część wiszącą na dwóch łańcuchach;
  • salmon ladder – możemy zrobić 4 skoki, przeszkoda jest w OCRowym standardzie (20 cm wysokości skoku zamiast 30 jak w Ninja Warrior), projektowo też bliższa jest dotychczasowym krajowym rozwiązaniom niż oryginałowi;
  • flying monkey – przelatywanie między drążkami o regulowanej odległości: zakres od 60 cm do 200 cm.  To jedna z ogromnych zalet tej sali. Rozwiązanie pozwala bowiem na samodzielną regulację odległości i progresję. Jednocześnie – ze względu na projekt konstrukcji – dla najbardziej zaawansowanych niemożliwe jest tu wykonywanie takich ewolucji jak loty z wejścia wymykiem czy muscle-up’em, rozhuśtanie w tył powyżej poziomu oraz zrobienie kilku lotów z rzędu; maksymalny dystans jaki można tam przelecieć to 260 cm (możliwość regulacji kończy się na 200 cm i potem od razu jest maks). Podstawy i technikę pokonywania tej przeszkody możecie poznać w serii artykułów z cyklu “Metody na przeszkody”. Pierwszy artykuł to: Flying monkey czyli przeskok z drążka na drążek. Rozwinięcie tematu znajdziecie natomiast w artykule: Loty między drążkami – nie pokonasz przepaści dwoma małymi krokami.
  • warped wall czyli krzywa ściana o wysokości 3,6 m – jest ona wyraźnie niższa od oryginału, jednak konstruktorzy bardzo wiernie odwzorowali jej profil, co kapitalnie pozwala potrenować ten specyficzny rodzaj nabiegu i chwyt. Na górze mamy charakterystyczny drążek zamiast krawędzi. Dla młodszych jest też niższa wersja ściany.

Pierwsze zawody i plany na przyszłość

To kiedy zostanie tam zorganizowany challenge było wyłącznie kwestią czasu. W planach jest lokalna liga, comiesięczne grupowe wyzwania oraz przejścia, które każdy będzie mógł samodzielnie szlifować i przesyłać czas/filmik. Sala ma ogromne możliwości.

W dniu 6 grudnia zorganizowano tam mikołajkowy challenge, na którym pojawiło się w sumie około 20 osób. W tym trzy dziewczyny. Warte podkreślenia są zasady zawodów – 2 próby podejścia do przeszkody, bez wydolnościowych dodatków jak air bike’i, wiosła czy burpeesy – były więc wyłącznie przeszkody i kto najsprawniej je pokona, liczyła się suma czasów z dwóch etapów. Wśród zawodników byli m.in. czołowi eliciarze OCR czy uczestnicy Ninja Warrior. Wygrał finalista polsatowskiego programu, a moje przejścia i to jakie sekwencje przeszkód przyszykowali organizatorzy, możecie zobaczyć w poniższej relacji:

Jeśli chodzi o przeszkody znane z OCR, to w Ninja Club Kraków mamy w zasadzie komplet. Pobawić się można na monkey bars, kółkach, kołkownicy, nunczakach, wisienkach, kołowrotach/hot wheels, chomiku, aż po trudniejsze jak wariat, killer plank czy gibony. Jest też możliwość przewieszania chwytów, co daje wręcz nieograniczone możliwości jeżeli chodzi o skalę trudności. Do tego są dwa tory dedykowane dzieciom.

Ninja Club Kraków to sala będąca żywym dowodem na obecny trend rozwoju sportu przeszkodowego w Polsce. Kierunek nadal silnie osadzony w klimatach OCR’owych, ale już widać tendencję idącą w stronę treningu ninja – nie tylko ze względu na przeszkody, ale i możliwość całorocznego korzystania niezależnie od pogody.

Pewien niedosyt wynika ze wspomnianego OCR’owego trendu. Aż 90% przeszkód wymaga poruszania się w zwisie na rękach. Osobiście doposażyłbym salę w kilka opcji równoważni, bosu do przebiegania, jumpery, czy wałki do przechodzenia – tak żeby nieco zbalansować proporcje. Patrząc na wysokość pomieszczenia aż prosi się zawieszenie minimum 6-7 metrowej liny oraz oczywiście grzybka na szczycie krzywej ściany.

Podsumowując, miejsce godne uwagi każdej osoby, chcącej solidnie potrenować przeszkodowo. I to nie zależnie od tego w jakim jest wieku, a także czy dopiero zaczyna przygodę z przeszkodami, czy na przeszkodach zjadł już zęby.

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany