Zarejestruj się
Hasło zostanie wysłane na twojego e-maila.

Jednodniowe zawody wytrzymałościowe znane obecnie jako IRONMAN zostały wymyślone przez Judy i Johna Collinsów, parę, która w 1975 roku przeprowadziła się z Kalifornii na Hawaje. Rodzina Collinsów wzięła udział w Mission Bay Triathlon w San Diego 25 września 1974 roku. Wydarzenie to wyznacza początek nowoczesnego triathlonu w USA.

W 1977 r. zaangażowanie Collinsów w organizację zawodów, na które składały się sprint na rowerze, bieg oraz pływanie w Honolulu, było wstępem do inicjatywy, aby w następnym roku zorganizować zawody triathlonowe. Ich celem było stworzenie platformy rywalizacyjnej dla sportowców wytrzymałościowych – tych, którzy przedkładali takie imprezy jak Waikiki Roughwater Swim i Honolulu Marathon nad krótkie zawody sprinterskie. Ale gdzie miałby się znaleźć etap rowerowy? Odpowiedź nadeszła na początku 1977 roku, kiedy John pomyślał o wykorzystaniu trasy lokalnego klubu rowerowego. Judy i John powiedzieli sobie: “Jeśli ty to zrobisz, to ja też”. Wtedy to John wypowiedział słynną kwestię: “Tego, kto pierwszy ukończy, nazwiemy Iron Manem”.

Na bankiecie Waikiki Swim Club w październiku 1977 r. Judy i John ogłosili, że w następnym roku odbędą się zawody triathlonowe wokół wyspy. Kiedy John opisał trzy etapy triatlonu, pływacy wybuchnęli śmiechem. Marzeniem pary było, aby wiele osób mogło cieszyć się pływaniem, jazdą na rowerze i biegiem bez przerwy przez 140,6 mil. Marzyli, że ich triathlon stanie się corocznym wydarzeniem na Hawajach. 18 lutego 1978 r. Judy i John Collinsowie zobaczyli, że ich marzenie spełniło się podczas pierwszego w historii hawajskiego triathlonu Iron Man. Nie wiedzieli wtedy, jakim fenomenem stanie się ich wyścig, jak wiele istnień ludzkich będzie miał wpływ na jego przebieg i że zakłady sportowe online przyjmą za kilka dekad tę dyscyplinę z otwartymi ramionami.

Polskie sukcesy w Triathlonie – Robert Karaś

W mediach czas antenowy poświęcony sportowi zarezerwowany jest dla naszych piłkarskich sław. Ostatnio mówi się więcej o polskim tenisie i szczypiornistach. No dobrze, są jeszcze skoki narciarskie. Tymczasem nasz rodak Robert Karaś ma na koncie tytuł mistrza świata w triathlonie Triple Ironman. 28-latek (wówczas, czyli cztery lata temu) ustanowił również nowy rekord świata, zajmując pierwsze miejsce w czasie nieco ponad 30 godzin!

Urodzony w Elblągu Karaś przekroczył linię mety w ekstremalnych mistrzostwach Triple Ultra-Triathlon Ironman w sobotę, o godzinę wyprzedzając poprzedniego mistrza świata po wyczerpujących 11,4 km pływania, 540 km jazdy na rowerze i 126,6 km biegu – (odpowiednik trzech maratonów). Normalne mistrzostwa triathlonowe Ironman, uważane za jedne z najtrudniejszych jednodniowych zawodów sportowych na świecie, składają się z pływania na dystansie 3,86 km, jazdy rowerem na dystansie 180,25 km i biegu maratońskiego na dystansie 42,20 km, rozgrywanych w tej kolejności i bez przerwy. W przeciwieństwie do choćby Runmageddonu, w triathlonie Triple Ultra-Ironman wszystkie dystanse są potrojone.

Przed rozpoczęciem swojego spektakularnego występu w niemieckim Lensahn Karaś zamieścił na Facebooku cytat z katalońskiego narciarza długodystansowego, kolarza górskiego i duathlonisty Kíliana Jorneta Burgady, mówiąc: “Czas na cierpienie, czas na walkę, czas na zwycięstwo”.

Po opublikowaniu na Facebooku zdjęcia, na którym widać, jak przekracza linię mety, fani zasypali go pochwałami. Jeden z nich, Paweł Kamiński, napisał: “Ogromny aplauz i szacunek. Nie mogę tego ogarnąć. Wszystkie te osiągnięcia to mistrzostwo świata, ale zaliczenie ich po kolei pokazuje, że nie ma rzeczy niemożliwych”.

Dawny kolega Karasia ze szkoły, Tomek Estal, tak skomentował ów wyczyn: “Mistrz! Niewiarygodne. Biegaliśmy w tej samej szkole. Gdzie ja się pomyliłem!”. Natomiast Grzegorz Latecki po prostu stwierdził: “Robert to sportowiec z innej planety. Niesamowity facet, który ma tyle motywacji i charakteru. Naprawdę jestem ogromnie ciekaw, jak to wszystko się dalej potoczy!”.

Karaś zadeklarował, że dedykuje swoje zwycięstwo “najsłabszym i najbardziej potrzebującym” w społeczeństwie i wyraził nadzieję, że więcej ludzi będzie wspierać organizacje charytatywne. Jego sukcesy motywują dziś dziesiątki sportowców amatorów i zawodowców.

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany