Zarejestruj się
Hasło zostanie wysłane na twojego e-maila.

Kiedy nastał czas pandemii, to niestety kina w większości krajów zostały zamknięte, a ludzie zamiast filmów wybierali kasyna bez depozytu. Dziś powoli sytuacja wraca do normy, jednak właściciele kin wciąż są niepewni tego, jaka czeka ich przyszłość. Postanowiliśmy nieco bliżej przyjrzeć się temu zagadnieniu.

Trudny rok dla kin

Kiedy w marcu 2020 roku pandemia koronawirusa zaczęła opanowywać kolejne kraje, kina wraz z innymi ośrodkami kultury zostały zamknięte. Narodowe kwarantanny sprawiły, że nie było możliwe wyjście wieczorem do sali kinowej i napawanie się nowym filmem. Sytuacja ta utrzymywała się przez wiele miesięcy, a nawet gdy kina zostały otwarte, to szybko znów zdecydowano się na ich zamknięcie. Miało to zgubny wpływ nie tylko na ich kondycję finansową, lecz również na całą branżę, przyzwyczajenia kinomanów. Większość planów zdjęciowych zostało przerwanych, filmy dokończono dopiero po wielu miesiącach, światowe premiery zostały przesunięte często o rok czy więcej – świetnym tego przykładem jest nowy Top Gun, który pojawi się w kinach zapewne dopiero w 2022 roku.

Jakie czynniki są zagrożeniem dla kin?

Nie da się ukryć, że pandemia zmieniła nasze nawyki. Jeszcze przed 2020 rokiem sporo osób w wolny wieczór czy weekend wybierało kino, gdyż chciało zobaczyć coś nowego na dużym ekranie. Kiedy jednak przez tyle miesięcy kina były zamknięte, nawyki się zmieniły. Dziś o wiele mniej osób wybiera się na sale kinowe, co widać choćby po wynikach box office. Jednak to nie tylko zamknięcie kin sprawiło, że zmieniliśmy nawyki.

W czasie pandemii ogromny wzrost zanotowały serwisy VOD, streamingowe. Mowa w szczególności o Netflix, HBO GO i Max, Disney+ czy też Prime Video. To właśnie one przejęły rolę kin. Mamy tu przykład dwóch zjawisk, które zmieniają świat filmu. Pierwszym jest to, że Netflix coraz częściej wykupuje już gotowe filmy lub też zleca kręcenie własnych produkcji. W tym drugim wypadku angażowani są znani reżyserzy oraz aktorzy. Projekty, które miały ukazać się w kinach, od razu lądują online, więc kina tracą repertuar. HBO oraz Disney+ poszły jeszcze w innym kierunku. Decydują się bowiem na hybrydowy model wyświetlania filmów. W niektórych krajach najpierw filmy są przez 2, 3 tygodnie wyświetlane w kinach, by potem trafić online na platformy. W innych miejscach, zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych premiery następują w tym samym czasie. Użytkownicy HBO w ramach abonamentu mają zatem premiery za darmo, a osoby z Disney+ mogą za kilkanaście czy kilkadziesiąt dolarów wypożyczać filmy na kilka dni. W ten oto sposób sporo osób decyduje się pozostać w domach, przez co kina tracą widzów i pieniądze.

Wspomniane odwołania, przesunięcia premier miały też wpływ na repertuar. Kiedyś mieliśmy takie czasy, że trudno było nam wybrać, na jaki film powinniśmy postawić, gdyż było ich tak dużo. Dziś z kolei premier jest o wiele mniej, a zwłaszcza takich, które są w stanie przyciągnąć najwięcej widzów.

W wielu krajach rośnie inflacja, a zatem także i ceny. Kina w ostatnim czasie wprowadzają różne promocje czy obniżki cen, jednak niedługo zmuszone będą do podwyżek, co z pewnością nie przypadnie do gustu wielu widzom. Czasy ponadto mamy niepewne i kolejne fale koronawirusa mogą być zagrożeniem dla przemysłu filmowego. W dużej liczbie krajów mamy do czynienia ze sporym odsetkiem osób, które nie chcą przyjmować szczepień. Jeśli zatem wprowadzony będzie zakaz odwiedzania miejsc kultury przez niezaszczepionych, to kina stracą kolejnych widzów.

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany